piątek, 18 grudnia 2015

Odpowiadaj na każdy komentarz online

Ludzie przepadają za podziękowaniami. Mnie też sprawiają przyjemność i wiem, że również je lubisz.

Staram się reagować na każdy komentarz w mediach społecznościowych, w którym pojawia się moje nazwisko i odpowiadam na wszystkie pytania.

Media społecznościowe rozwijają się dzięki aktywnej komunikacji w grupie. Osoby, które chętnie pomagają i mądrze komentują są lubiane i zyskują nowych fanów.

Są też tacy, którzy publikują na Twitterze i Facebooku wyłącznie automatyczne wpisy i nie przejmują się komentarzami innych użytkowników. To nie robi korzystnego wrażenia, bo dlaczego miałbyś robić interesy z kimś kto lekceważy dobre obyczaje?

Nie musisz odpisywać od razu, szczególnie jeśli komentarzy i pytań jest dużo. Zupełnie wystarczy odpowiedź w ciągu 24 godzin, ale nic złego w szybkiej reakcji na pytanie kiedy właśnie siedzisz przy komputerze. Wyobraź sobie to zaskoczenie po drugiej stronie.

Nawet negatywne komentarze (a może właśnie takie) wymagają odpowiedzi. Krótkie, spokojne i rzeczowe wyjaśnienie będzie pozytywnie przyjęte przez obserwatorów rozmowy, a Ty – przy odrobinie szczęścia – może stracisz krytyka i zyskasz nowego fana.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Siła danych statystycznych w PR

Czy chciałbyś znać:

1. Procent dorosłych, którzy wierzą w św. Mikołaja?

2. Liczbę dzieci, które znajdują pod choinką więcej niż jeden prezent?

3. Procent ludzi, którzy mają w domu prawdziwą choinkę?

4. Ryzyko zachorowania na grypę podczas jazdy na nartach?

5. Procent ludzi, którzy spędzą Boże Narodzenie w górach?

Jeśli żadna z tych informacji Cię nie zainteresowała, nie ma sprawy. Będę próbował do skutku. Tak samo jest z mediami.

Ludzie przepadają za statystykami.

Dane statystyczne (liczby i procenty) brzmią wiarygodnie – nawet jeśli nie mówią (całej) prawdy.

Wyniki badań statystycznych można wysyłać reporterom, redaktorom, wydawcom i blogerom. Liczba daje wygodny punkt zaczepienia – coś co można skomentować.

Ciekawe dane statystyczne zawsze możesz znaleźć w Internecie. Możesz też opracować ankietę i przeprowadzić własne badanie. Zadaj ciekawe pytania (nie więcej niż pięć) dotyczące tego, co robisz lub całej branży.

Na przykład, jeśli sprzedajesz odżywki dla sportowców, zbadaj jak zmieniała się popularność poszczególnych rodzajów suplementów w ciągu pięciu lat.

Jeżeli prowadzisz sklep dla zwierząt, zrób ankietę jakie rasy psów są obecnie najbardziej popularne. Jeśli masz salon kosmetyczny, przeprowadź badanie, którzy celebryci potrafią najlepiej zadbać o swój wygląd.

Po opracowaniu wyników napisz i wyślij mediom informację prasową, w której przedstawisz najważniejsze ustalenia z badania. Dodaj krótki akapit o tym, czym się zajmujesz i skąd masz ekspercką wiedzę na ten temat. Powiedz, że chętnie skomentujesz wyniki ankiety.

czwartek, 10 grudnia 2015

Trzy firmowe opowieści

Nie znam firmy, która nie chciałaby zjednać sobie sympatii klientów i konsumentów, ludzi, którzy dla niej pracują oraz tych, których po prostu lubi i ceni.

Jak zdobyć ich uwagę? Opowiedz fascynującą historię. Niech jej morałem będzie odpowiedź na pytanie dlaczego warto z Tobą współpracować i robić interesy.

W Polsce jest wielu lekarzy, prawników i projektantów wnętrz. Co ich wyróżnia? Oryginalne i zajmujące opowieści.

Każda firma powinna mieć przygotowane co najmniej trzy opowieści.

1. Misja

To opowieść o tym dlaczego robisz właśnie to a nie coś innego.

Znajomy projektant wnętrz tłumaczy: "Jeśli zmienisz swoje bezpośrednie otoczenie, możesz odmienić swoje życie." Wszystkie jego opowieści są rozwinięciem tego przesłania.

Mój przekaz trenera medialnego? "Komunikacja może zmienić świat, ale najpierw trzeba otworzyć usta i powiedzieć prawdę." Takie są też moje opowieści.

2. Punkt zwrotny

To opowieść o przełomowym wydarzeniu, dzięki któremu udało Ci się osiągnąć to, co teraz masz.

Na przykład opowiedz o swojej słabości, którą udało Ci się przezwyciężyć. Czasem to bardzo trywialna historia: "Byłem bezdomny, dzisiaj jestem milionerem."

Pokaż klientom, że potrafisz rozwiązywać ich problemy i nie boisz się trudnych wyzwań.

3. Największy sukces

To najważniejsza historia. Opowiedz jak rozwiązywałeś problemy swoich obecnych lub byłych klientów. Przedtem porozmawiaj z nimi i dowiedz się co wtedy czuli – bez autentycznych emocji nie ma zajmujących opowieści.

Formuła takiej opowieści jest prosta. Dlaczego klient się z Tobą skontaktował, jak wyglądała zmiana i jaki był końcowy wynik.

Moi najlepsi klienci na początku bali się mediów. Na szkoleniu medialnym nauczyli się rozmawiać z dziennikarzami, budować swoje przekazy i rozwijać pozytywne relacje z mediami.

Uwaga: efekty muszą być konkretne. Ile klient zarobił pieniędzy, ile zaoszczędził czasu, o ile zwiększył sprzedaż dzięki współpracy z Tobą? Jak się dzięki temu poczuł?

Konkretne efekty + zmiana emocjonalna = wyjątkowe efekty.

Umieść te opowieści na swojej stronie WWW, w materiałach marketingowych i ofertach sprzedaży oraz na firmowym blogu. Wracaj do nich w prezentacjach, na konferencjach i prywatnych spotkaniach.

Potrzebujesz pomocy w przygotowaniu ciekawej i przekonującej opowieści? Zadzwoń do nas: 77 441 40 14.

niedziela, 6 grudnia 2015

W public relations nie wszystko jest na sprzedaż

Przyszłość public relations widzę bardziej w znoszeniu barier pomiędzy informacjami i publicznością niż utrzymaniu pozycji głównego dysponenta i dystrybutora.

Ale bez przesady.

Praktycy PR powinni eliminować bariery pomiędzy markami i konsumentami, ale nie mogą rezygnować z roli strażnika. Dlaczego? Rolą public relations jest ułatwianie dostępu do informacji i szefów firmy, ale przede wszystkim chodzi o ochronę interesów marki.

W interesie marki jest bezpośrednie angażowanie konsumentów, słuchanie tego, co mówią i budowanie relacji z nimi i pomiędzy nimi.

Z drugiej strony, nie jest w interesie marki udostępnianie kontaktu z szefami firmy poza plecami praktyków PR, szczególnie w przypadku kontaktów z mediami.

Dziennikarzy nie interesują – i nie powinny – interesy marki. Mają swoje plany i na pewno nie należy do nich pełnienie roli ambasadorów marki.

Każdy kto czyta ten blog wie, że jestem za dzieleniem się wiedzą, ułatwianiem dostępu do informacji i angażowaniem konsumentów. Ale w przypadku kontaktów z mediami zawsze przypominam, że główną rolą public relations jest służenie marce, nie dziennikarzom. To wymaga większej otwartości, ale także utrzymania stosownego poziomu ostrożności – nie wszystko w PR jest na sprzedaż.

W dyskusji o przyszłości public relations dużo się mówi o przejrzystości. Zgoda. Ale trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem, który ostrzega przed otwarciem wszystkich drzwi i okien na oścież.

Czy praktycy PR powinni całkowicie odblokować dostęp do wszystkich informacji o marce czy zachować pewien poziom kontroli? Dlaczego? Napisz o tym w komentarzu.

środa, 2 grudnia 2015

Krótki apel do celebrytów

Zacznę od stwierdzenia, że nie mam klientów wśród celebrytów, ale gdyby tak było, miałbym dla nich jedną radę.

Odpuście sobie!

Przepraszam, ale nie potrafię powiedzieć tego prościej i dobitniej.

Mam na myśli piosenkarzy, muzyków, aktorów, satyryków i innych, którzy sądzą, że popularność w cudowny sposób podwyższyła ich współczynnik inteligencji, obdarzyła niezwykłą wiedzą i teraz mogą nam mówić jak żyć, na kogo głosować, co jest dobre, co jest złe, kto ma rację i kto się myli, itd.

Naprawdę nie interesuje mnie ich zdanie...

Kiedy idę do kina, słucham muzyki, oglądam przedstawienie w teatrze – płacę za rozrywkę, nie za moralizatorstwo.

Najbardziej wkurza mnie kiedy kupuję bilet i jestem zmuszony słuchać wynurzeń, które obrażają moje poglądy, osobę, którą szanuję, instytucję, do której mam zaufanie lub kraj, który kocham. Płacę za czystą rozrywkę – polityczne manifesty mnie nie interesują.

Dlatego proszę: odpuście sobie, dajcie sobie siana, zapomnijcie!

Każdy ma prawo do poglądów – prawicowych lub lewicowych, mądrych lub głupich, tanich lub bogatych. Ale nie mam ochoty słuchać tego z ust osoby, która nie ma w tej dziedzinie żadnych zawodowych kwalifikacji.

Są muzycy, których już nie słucham. Aktorzy, których nie oglądam. Satyrycy, którzy mnie już nie bawią. Przestałem ich wspierać (kupować bilety i płyty) za ich ogromną chęć pokazania mi jak to "wszystko powinno wyglądać".

Nie chcę popierać swoimi pieniędzmi pustych ideałów. Wiem też, że ludzie, którzy się z nimi zgadzają, będą bić im brawo. Nic w tym złego.

Ale z perspektywy PR – szukając nowych klientów – radzę artystom trzymać się z dala od polityki, gospodarki i kaznodziejstwa. Niech każdy robi to, na czym zna się najlepiej.