sobota, 29 listopada 2014

Nie próbuj karmy swojego psa

Kusiło Cię kiedyś, żeby spróbować karmę swojego psa?

Anglicy mają powiedzenie: "zjeść jedzenie swojego psa". Nie chodzi oczywiście o degustowanie psich przysmaków, ale o to, że najlepiej poznaje się opinie konsumentów przez testowanie swoich produktów na własnej skórze.

W przemyśle motoryzacyjnym przekłada się to na oferowanie pracownikom firmowych samochodów. Jeśli pracujesz na przykład dla Porsche, korzystanie z auta tej marki na co dzień pomaga zrozumieć doświadczenia Twoich klientów. Zgoda?

Bardzo logiczne myślenie – z jednym zastrzeżeniem. Pracownik, który ma służbowe Porsche nie musiał go kupić. Prezes Porsche może jeździć takim samym autem jak jego klienci, ale różni ich doświadczenie "wejścia w posiadanie".

Prezes nie sprawdzał ofert innych producentów w Internecie. Nie odwiedzał salonów samochodowych konkurencyjnych sieci. Nie negocjował oferty (darmowe dywaniki?) i nie kalkulował jak kupno modnego auta wpłynie na domowy budżet. Nie musi umawiać się na przeglądy techniczne ani martwić kosztami paliwa.

Spróbowanie karmy czworonożnego pupila (czyli używanie własnego produktu) to za mało. Aby zrozumieć klienta, trzeba prześledzić cały proces kupna. A to znaczy – sprawdzić co robi konkurencja.

Idź na zakupy do sklepu, zamów towar online i sprawdź ile musisz czekać na dostawę. Jak wyglądała przesyłka dostarczona przez kuriera? W jakim była stanie? Czy ktoś skontaktował się z Tobą po zakupie?

Odpowiedzi na te pytania uzyskasz w najprostszy z możliwych sposobów – kupując własny produkt. Poznasz słabe punktu procesu sprzedaży i możesz je poprawić zanim wywołają większe straty.

A jeśli sprzedajesz karmę dla zwierząt, ufam, że wolisz ją testować kupując niż jedząc.

PS. Zobacz też "Test jakości obsługi klienta".

piątek, 28 listopada 2014

21 twardych dowodów, że nie pracujesz w PR

Mówisz, że pracujesz w public relations?

Spokojnie, bez paniki :-)

Oto 21 dowodów, że jednak NIE pracujesz w PR:

1. Każdy weekend masz wolny.

2. Nie śpisz z telefonem komórkowym.

3. W pracy korzystasz z komputera stacjonarnego.

4. Oglądając dzienniki telewizyjne nie zastanawiasz się "kto podrzucił im tę informację".

5. Nie czytasz gazet w windzie.

6. Autentycznie przeżywasz wszystkie kłótnie polityków w mediach.

7. Nie wysyłasz kartek na urodziny 10 najważniejszym ludziom w Twoim mieście.

8. Nie widzisz różnicy pomiędzy "więcej niż" i "ponad" i nie wiesz jak rozpoznać "czasownik przechodni".

9. Nie szukasz w książkach błędów literowych.

10. Nie znasz wszystkich znaków korektorskich.

11. Kiedy masz dzień wolny od pracy nie sprawdzasz co kwadrans poczty elektronicznej.

12. Kiedy znajomy opowiada przy kawie fascynującą historię jak skacząc do rzeki w siarczysty mróz uratował psa, nie mówisz: "Szkoda, że nie było przy tym telewizji."

13. Nie potrafisz najładniej na osiedlu pakować świątecznych paczek.

14. Drapiesz się po głowie kiedy słyszysz "media społecznościowe".

15. Nie rozpoznajesz ludzi na przyjęciach po awatarach na Twitterze.

16. Nie wiesz do czego służą Alerty Google.

17. Nie używasz Google+ do poprawy pozycji swojej witryny WWW w wynikach wyszukiwarek.

18. Czasem masz kłopoty z precyzyjnym doborem słów i wyrażeniem myśli, ale nie ma to nic wspólnego z alkoholem.

19. Nie odpowiadasz zawsze twierdząco na pytania zaczynające się od słów: "Czy to możliwe, że...?"

20. Nie potrafisz jednocześnie pisać listu do redakcji, rozmawiać na Facebooku i oglądać programu Elżbiety Jaworowicz.

21. Nie wiesz kto powiedział: "Ludzie bardziej cenią swoje mniemania niż rzeczywistość.".

Teraz już wiesz, że nie pracujesz w PR :-)

środa, 26 listopada 2014

Kiedyś wiedziałem o PR dużo więcej

Jedną z wyjątkowych cech ludzkiego umysłu jest umiejętność wyobrażania sobie, że wiemy coś czego nie wiemy.

Jest tyle przepięknych rzeczy, które kiedyś wiedzieliśmy.

Wiedzieliśmy na przykład z czego zbudowany jest wszechświat. Tworzyły go protony, elektrony i neutrony, które składały się z kwarków i całej armii jeszcze mniejszych cząsteczek. Kilka lat temu dowiedzieliśmy się, że 96% wszechświata składa się z materii, o której nic nie wiemy.

Nazywamy ją ciemną energią i ciemną masą, bo nie wiemy co to właściwie jest. To nie ma nic wspólnego z gwiazdami i protonami. Nie wiemy nawet jak tego szukać.

Zaledwie 40 lat eksperci obwieścili światu o katastrofalnych zmianach klimatycznych. Początkowo straszyli globalnym oziębieniem. Kilka lat temu – ku naszemu zdumieniu – zmienili zdanie i zaczęli ostrzegać przed... efektem cieplarnianym.

Przez setki lat (może nawet tysiące) byliśmy przekonani, że choroby są sprowadzane na nas przez stare wiedźmy, cuchnące wyziewy lub rozgniewanych bogów. Teraz uczymy się o mikrobach i genetyce.

Wydawać by się mogło, że tyle wieków błądzenia nauczyło nas odrobiny pokory. Nic z tego.

Tak doszliśmy do tematu public relations.

Kiedyś wydawało nam się, że wiemy wszystko o PR. Bo to coś podobnego do... reklamy, tylko, że za darmo. Im więcej poznawaliśmy PR, tym częściej dochodziliśmy do wniosku, że to inna forma komunikacji.

Nie mieliśmy wątpliwości jak działają media społecznościowe. Z czasem przekonaliśmy się, że wpływ tych mediów na zachowanie konsumentów (czyli decyzje o kupnie produktów) bardzo odbiega od pierwotnych wyobrażeń.

Telewizja miała zabić radio. Internet miał wykończyć telewizję. Tablety mają zastąpić laptopy, a telefony komórkowe wyrugować telefony stacjonarne.

Cały PR ma przenieść się do Internetu... Może w kosmos?

Pomyłki niczego nie uczą.

Natomiast jak pączki w maśle mają się eksperci, którzy jeżdżą z konferencji na konferencję, z gabinetu do gabinetu, z jednego studia telewizyjnego do drugiego – ludzie, którzy wiedzą WSZYSTKO. Wiedzą czego potrzebujemy i jak mamy to zrobić. Doskonale też wiedzą ile mamy za to zapłacić.

Problem w tym, że nic nie wiedzą na pewno – w najlepszym przypadku mogą tylko coś przypuszczać. Każdy kto traktuje ich poważnie jest idiotą.

Szkoda, że kiedyś wiedzieliśmy dużo więcej.

PS. Nadal nie wiem co bardziej szkodzi: kawa czy herbata?

wtorek, 25 listopada 2014

Monitorujesz efektywność komunikacji?

Znajoma z dużym doświadczeniem w prasie szuka pracy jako rzecznik prasowy. Wczoraj miała rozmowę kwalifikacyjną w państwowej instytucji.

Spotkanie było miłe i rzeczowe, pytania standardowe, z wyjątkiem jednego: "Jak pani monitoruje efektywność komunikacji?"

Jak pani monitoruje... przepraszam, co?

Wydaje mi się, że w tym pytaniu schowało się dużo prostsze pytanie.

Ludzie pracujący w public relations czasem nie potrafią wyzbyć się zawodowego żargonu. Przesiąknięci branżowymi wyrażeniami nie umieją posługiwać się prostymi słowami.

Nie wiem co dokładnie znaczy "monitoring skuteczności komunikacji", ale podejrzewam, że chodzi o to czy Twoi współpracownicy, podwładni, szefowie i klienci rozumieją co do nich mówisz.

Gdyby jeszcze chodziło o pomiar efektów pracy w dziale sprzedaży, ale to było stanowisko w biurze prasowym. Ma być wykres pokazujący w procentach liczbę zrozumianych słów?

Może zróbmy sobie chwilkę przerwy i wrócimy do normalnej rozmowy?

Kiedy ktoś zadaje Ci pytanie najeżone żargonem lub – po prostu – pozbawione sensu, nie udawaj, że rozumiesz i poproś o wyjaśnienie. Może autor pytania też zastanowi się o co pyta.

poniedziałek, 24 listopada 2014

21 pytań przed kampanią PR

Mądrzy ludzie mówią, że do poznania prawdy potrzebne są właściwe pytania.

Jeśli przymierzasz się do zatrudnienia agencji PR lub rozpoczęcia własnej kampanii public relations, musisz – przed ostateczną decyzją – zadać sobie kilka pytań.

Jeżeli zrobisz to dobrze, kampania PR wypromuje Twoją markę, rozwinie firmę i wykreuje Cię na eksperta w swojej specjalności.

Sprawdź co musisz wiedzieć przed rozpoczęciem kampanii PR.

Zapisz wszystkie odpowiedzi i zwróć uwagę na punkty, który sprawiły kłopot – nad odpowiedziami na te pytania musisz więcej popracować.

1. Jak wybrać i opisać cele kampanii PR

2. Jak wybrać grupę docelową kampanii PR.

3. Jak wybrać priorytety kampanii PR w mediach

4. Jaki wybrać harmonogram działań

5. Jakie wybrać kluczowe przesłanie

6. Jakie wybrać tematy dla mediów wspierające kluczowe przesłanie

7. Jak pisać informacje prasowe

8. Które tematy wybrać na początek

9. Które tematy wybrać dla mediów lokalnych i które dla krajowych

10. Jak stworzyć listę kontaktów medialnych

11. Jak udzielić wywiadu dla mediów

12. Jak stworzyć atrakcyjny temat PR

13. Jak wypromować się w mediach na eksperta w swej specjalności

14. Jak znaleźć trenera medialnego

15. Jak włączyć media społecznościowe do programu PR

16. Dlaczego założyć firmowy blog

17. Jak wykorzystać video w kampanii PR

18. Jak wypromować temat w mediach społecznościowych

19. Jak wykorzystać artykuł prasowy w programie telewizyjnym lub audycji radiowej

20. Jak ocenić program PR za pomocą sondaży/ankiet

21. Jak opisać budżet kampanii PR

To nie jest pełna lista pytań, ale jeśli udzielisz konkretnych i pełnych odpowiedzi, wydatnie zwiększysz skuteczność przygotowywanej kampanii PR.

PS. Jedną z trudniejszych decyzji jest określenie czasu trwania kampanii. Minimalny okres to pół roku. Rozpoczynanie kampanii, która ma trwać miesiąc lub dwa mija się z celem. Jeśli przerwiesz ją po dwóch miesiącach, nigdy nie dowiesz się co naprawdę mogłeś osiągnąć.

niedziela, 23 listopada 2014

5 sygnałów, że agencja PR Cię rozczaruje

Jeśli podpisałeś niedawno umowę z agencją public relations, mam nadzieję, że dokonałeś właściwego wyboru.

Jak ocenić jakość pracy agencji PR?

Oto 5 sygnałów ostrzegawczych, że agencja może Cię szybko rozczarować:

1. Agencja bardzo się stara, ale nie widać efektów.

Jeśli agencja PR uwija się jak w ukropie, ale po trzech miesiącach nie widzisz efektów – masz kłopot. Potrzebna jest korekta i zmiana priorytetów. Przyda się nowy plan PR.

2. Strategia i taktyki PR nie pasują do Twoich celów biznesowych.

Zanim agencja PR przystąpi do pracy uzgodnijcie plan działania (jedna strona).

W planie powinny znaleźć się następujące informacje:

a. Twoje cele biznesowe – zbieżne z celami PR zaproponowanymi przez agencję,

b. cele public relations,

c. metody pomiaru efektów, w tym efektów cząstkowych,

d. strategia public relations,

e. kluczowe komunikaty,

f. sugerowane taktyki.

3. Otrzymujesz faktury, ale nie wiesz za co płacisz.

Ten problem rozwiąże szczera rozmowa z agencją PR. Poproś agencję o krótki raport opisujący co zrobiła dla Ciebie w okresie z faktury: data, czas, zadanie, efekt. Nie musisz czytać długich sprawozdań, żeby zorientować się jak agencja wydaje Twoje pieniądze.

4. Agencja nie ma czasu na rozmowę.

Być może jesteś klientem agencji, która obsługuje większą i bardziej wymagającą firmę. Jesteś – niestety – tylko małą rybką w wielkim oceanie.

To nie jest najlepsze towarzystwo. Jasno przedstaw swoje oczekiwania dotyczące jakości obsługi.

5. Twoja agencja PR nie prowadzi bloga.

Przepraszam, ale jak to się stało, że podpisałeś z nią umowę?

Agencja PR, która nie jest aktywna w mediach społecznościowych, nie rozumie na czym polega współczesna komunikacja. Na Twoim miejscu uciekałbym w przeciwnym kierunku jak najszybciej.

Czy masz jakieś przykre doświadczenia ze współpracy z agencją PR? Jakie były pierwsze sygnały ostrzegawcze, że agencja może nie sprostać Twoim oczekiwaniom? Napisz o tym w komentarzu.

sobota, 22 listopada 2014

5 etapów upojenia wiedzą PR :-)

1. Mądry

Wiesz wszystko i chcesz przekazywać wiedzę każdemu, kto Ciebie wysłucha. Jesteś ekspertem w każdej dziedzinie. Na tym etapie masz zawsze rację. No i oczywiście osoba, z którą rozmawiasz, NIGDY jej nie ma. Rozmowa (kłótnia?) jest bardziej interesująca kiedy obie osoby są na etapie mądrości.

2. Przystojny

Jesteś najprzystojniejszą osobą w firmie, wszystkim się podobasz i każdy chciałby z Tobą porozmawiać. Pamiętaj, że jesteś już mądry, a więc możesz porozmawiać z każdym na KAŻDY temat.

3. Bogaty

Jesteś najbogatszą osobą na świecie. Stawiasz drinki wszystkim dziennikarzom, ponieważ przed bramą firmy stoi Twoja ciężarówka – pełna kasy. Zakładasz się o byle co, a ponieważ nadal jesteś mądry, ZAWSZE wygrywasz. No i stawiasz drinki wszystkim, którym się podobasz – w końcu jesteś też najprzystojniejszą osobą na świecie.

4. Kuloodporny

Na tym etapie jesteś gotów bić się z kimkolwiek, zwłaszcza z osobami, z którymi się zakładałeś lub kłóciłeś. A to dlatego, że NIC nie może Cię zranić. No i nie boisz się przegranej, ponieważ jesteś mądry, bogaty no i piękniejszy niż cała ta hołota dziennikarzy!

5. Niewidzialny

To ostatni etap kariery w PR. Możesz robić wszystko, ponieważ nikt Ciebie nie widzi. Na przykład tańczysz na rurze, żeby zaimponować tym, którzy Ci się podobają. Jesteś też niewidzialny dla tych, którzy chcieliby się z Tobą bić. NIKT Ciebie nie widzi i nie słucha, a Ty jesteś ciągle najmądrzejszy :-)

piątek, 21 listopada 2014

Public relations i budowanie marki

Jaka jest różnica pomiędzy public relations i budowaniem marki? Czy w ogóle taka różnica istnieje?

Budowanie marki (branding) to wypalanie rozpalonym żelazem znaku firmowego na wołowej skórze. Public relations to tłumaczenie dlaczego tak postępujesz – dlaczego to jest ważne i dlaczego krowy wcale nie cierpią z tego powodu.

Dobre PR to także przekonanie ludzi, że krowom takie znakowanie nawet się podoba, bo to modne :-)

Proste, prawda?

Public relations jest sztuką i nauką wpływania na opinię publiczną w sposób, który prowadzi do zmiany zachowania. Promuje produkt, usługę lub ideę, którą chcemy sprzedać. Bez pozytywnego nastawienia rynku, trudno kusić się o sprzedaż czegokolwiek. Jeśli public relations nie miałoby dotyczyć sprzedaży, to po co wydawać na to pieniądze?

Public relations może wspomóc budowanie marki, ale jest o wiele szerszym pojęciem wykraczającym poza budowanie marki. Public relations to proces, który obejmuje wszystkie działania na poziomie zarządzania reputacją i wizerunkiem.

Budowanie marki to czynienie pewnej obietnicy. To coś więcej niż pokazywanie wyłącznie walorów produktu. To tworzenie więzi z klientem.

Public relations daje rozgłos medialny, bez którego nie może obejść się żadna marka. PR to także perswazja, bez której trudno wyobrazić sobie skuteczne tworzenie marki i lojalności konsumentów.

Przy okazji warto pamiętać o trzech rzeczach:

1. Budowanie marki nie polega na skłonieniu klientów do kupna Twojego produktu na konkurencyjnym rynku. Budowanie marki to zbudowanie opinii, że jesteś dla klienta JEDYNYM wyborem.

2. Im silniejsza marka, tym mniej istotna jest cena i konkurencja.

3. Im mniejszy budżet PR, tym mocniejsza musi być marka.

Dzisiaj marki budowane są na komunikacji skoncentrowanej na public relations – interakcji z wieloma grupami i budowaniu związków, w których liczy się zaufanie i przejrzystość. Te grupy to klienci (końcowi użytkownicy), pracownicy (najlepsi ambasadorowie lub najbardziej szkodliwi wrogowie), organizacje pozarządowe, liderzy opinii oraz tradycyjni odbiorcy przekazów – prawodawcy, inwestorzy i media.

Informacje muszą być powtarzane. Badania pokazują, że 80% odbiorców nie ufa jednokrotnemu przekazowi. Wymagana jest także spójność i konsekwencja. Tylko wtedy można liczyć na pozytywny oddźwięk. Przekazy powinny być dostępne na wszystkich platformach – online, media tradycyjne, ponieważ wszyscy cierpimy na syndrom "uciekającej uwagi".

PR nie jest zwykłym elementem marketingowego mixu, ale jego podporą. Aby to zrozumieć wystarczy przeczytać książkę Al Riesa, "The Fall of Advertising and the Rise of PR".

Public relations i budowanie marki (branding) to dwa bliskoznaczne, ale nie jednoznaczne określenia. Z doświadczenia i obserwacji mogę powiedzieć, że organizacje, które starają się je łączyć osiągają najlepsze rezultaty rynkowe.

czwartek, 20 listopada 2014

Agencja public relations czy PR na własną rękę?

Firma się rozwija, wprowadza na rynek oryginalne produkty, zatrudnia utalentowanych pracowników – wszystko to tworzy pozytywny wizerunek i wzmacnia reputację.

Nie wiesz jednak co zrobić z public relations: zatrudnić zewnętrzną agencję czy zająć się tym samemu?

Decyzja zależy od grupy, do której chcesz dotrzeć ze swoim programem PR, talentów ludzi jakich zatrudniasz, wielkości i zakresu działań public relations i narzędzi jakimi dysponujesz.

Możesz sam zająć się realizacją programu PR jeśli:

1. chcesz zwiększyć rozpoznawalność na małym rynku, który znasz tak dobrze jak nikt inny na świecie.

2. potrafisz znakomicie komunikować się z mediami lub zatrudniasz taką osobę i masz sprawdzone narzędzia potrzebne do realizacji programu public relations.

3. możesz poświęcić działaniom PR wystarczającą ilość czasu bez szkody dla innych obowiązków związanych z prowadzeniem interesów.

Jeśli jednak rynek na jakim działasz jest szeroki i głęboki, nie wiesz jak dotrzeć do nowych konsumentów lub nie masz zielonego pojęcia jak tworzyć nowoczesne narzędzia komunikacji – skorzystaj z pomocy agencji.

Zatrudnij agencję PR jeśli na przykład:

1. tworzysz coś z czego będziesz korzystać przez dłuższy czas: logo, zestaw prasowy, witryna WWW lub ważna kampania.

2. przygotowujesz premierę ważnego produktu lub usługi.

3. planujesz zainwestować w jednorazowy projekt PR ponad 5,000 złotych lub zarezerwowałeś na kampanię PR więcej niż 30,000 złotych.

Kiedy chcesz skorzystać z fachowej pomocy, wybierz agencję PR, która specjalizuje się w Twojej branży. Możesz liczyć nie tylko na talent i świeże pomysły, ale także na doświadczenie jej pracowników, wiedzę o rynku i konsumentach i kontakty z mediami – to dodatkowa korzyść ze współpracy z agencją PR.

PS. Zobacz też "Chcesz PR?"

środa, 19 listopada 2014

Nie ma jednej definicji PR - i dobrze

Nie ma jednej definicji public relations i założę się, że jeśli taka powstanie, nazajutrz ktoś napisze jeszcze lepszą :-)

Zacznijmy od tego czym PR nie jest.

Public relations nie jest:

1. tanim sposobem zdobycia rozgłosu i popularności,

2. miejscem pracy, gdzie codziennie chodzi się na przyjęcia, udziela wywiadów i wymienia numery telefonów z gwiazdami show biznesu,

3. wyłącznie sztuką pisania i dystrybucji informacji prasowych,

4. branżą, w której pracują tylko nadęte bubki, dziwne farmazony i zdezorientowani praktykanci,

5. profesją, w której powszechna jest wiedza o finansach, ekonomii i zarządzaniu firmą,

6. zawodem, który z otwartymi ramionami przyjmie każdego sfrustrowanego dziennikarza,

7. skuteczne jeśli jest prowadzone przez ludzi bez umiejętności komunikacji w mediach społecznościowych,

8. w stanie ocalić reputacji kogoś kto pozwala dziennikarzom mówić o sobie: debil,

9. zawziętym i dozgonnym wrogiem mediów,

10. synonimem kłamstwa i manipulacji.

Teraz trochę inaczej...

Public relations jest branżą, w której:

1. trudno odnieść sukces zaraz po studiach,

2. nie można pisać jak przedszkolak i emerytowany księgowy,

3. największą karierę robią osoby z wysokim ilorazem inteligencji emocjonalnej,

4. nie brakuje szarlatanów, znachorów i guślarzy,

5. liczy się efektywna komunikacja z różnymi grupami otoczenia, nie tylko z mediami,

6. za często używa się żargonowych wyrażeń,

7. media społecznościowe odmieniły komunikację z konsumentami i dziennikarzami,

8. niektórzy traktują siebie zbyt poważnie,

9. organizuje się konferencje naukowe, na których stale występują ci sami prelegenci,

10. brakuje jednolitego standardu pomiaru efektów i nie wiadomo czy taki kiedykolwiek powstanie.

Jakie są wyróżniki polskiego PR? Napisz o tym w komentarzu.

wtorek, 18 listopada 2014

Medialni paraeksperci PR

W świecie public relations żyje grupa "ekspertów". Są to paraeksperci – wyróżnia ich umiejętność mówienia płynnie na wszystkie tematy.

Paraeksperci potrafią dobierać słowa. Wiedzą jak się ubrać i zaczesać włosy. Wyczuwają oczekiwania mediów. Ale nie mają argumentów.

W medycynie ludzi, którym brakuje lekarskiego certyfikatu, nazwa się paramedykami. Paralotniarz nie musi mieć patentu lotnika, aby wzbić się w powietrze. Ale w public relations nie ma oficjalnych certyfikatów – każdy może być ekspertem...

No może się rozpędziłem. Są przecież dyrektorzy strategii PR, szefowie biur korporacyjnych, planiści medialni i... zapomniałem :-)

Wszyscy ukończyli właściwe kursy, przeczytali wszystkie książki (także te nieaktualne) i nie pominęli żadnej fachowej konferencji. Ale żaden nigdy niczego nikomu nie sprzedał. Nikt nie pracował w salonie sprzedaży samochodów. Nikt nie stał w weekend za ladą w sklepie odzieżowym. Nikt nie przyjmował reklamacji w biurze obsługi klienta w supermarkecie.

Ich doświadczenie zawodowe bierze się z teorii PR, nie z praktyki. Nigdy nie stali twarzą w twarz z prawdziwym klientem i nie wiedzą co trzeba umieć, żeby zmienić nastawienie i przekonać kogoś do zakupu.

Nie rozumieją, że public relations to "sprzedaż na odległość" – w przestrzeni i czasie.

Wierzą we wszystkie najmodniejsze hasła PR. Uważają, że ludzie kupują lodówki, bo należą do "społeczności". Wydają pieniądze na proszek do prania, bo czują się "emocjonalnie związani" z marką. Myślą, że konsumenci chcą z nimi "prowadzić konwersacje" i "wchodzić w interakcje" online.

Są święcie przekonani, że przyszłość należy do technologii i era genialnych pomysłów skończyła się w dniu premiery iPada.

Na branżowych konferencjach karmią ich tymi nonsensami profesorowie i prelegenci, którzy także niczego nie sprzedali.

To nie są tylko młodzi ludzie. Są wśród nich także starsze osoby, które udają młodych. Widzę w tej grupie wielu weteranów, którzy utrzymali się w zawodzie mimo że nigdy niczego nie sprzedali. To specjaliści surfowania na fali cudzych sukcesów.

Na obrzeżach świata PR zawsze pasożytowali paraeksperci. Ale ta grupa nigdy nie miała takiego wpływu i autorytetu w mediach jak dzisiaj.

I to właśnie jest w tym najgorsze.

Jakie jest Twoje zdanie? Napisz o tym w komentarzu.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Jeśli nie jesteś psem, nie ukrywaj tego

W Internecie roi się od debat o etycznych aspektach marketingu i PR.

Jedną z większych atrakcji i jednocześnie problemem Internetu jest prawo do anonimowości.

Znany rysunek Petera Steinera z 1993 roku przypomina: "W Internecie nikt nie wie, że jesteś psem."

Nigdy nie wiesz czy informacja opublikowana online jest prawdziwa – nie masz 100% pewności co do autora, jego referencji i motywów. Stąd potrzeba maksymalnej przejrzystości.

Praktycy PR nie cieszą się wzorową opinią. Wszyscy wiedzą, że służą przede wszystkim swoim klientom i to ich interes jest dla nich najważniejszy.

Jednak w każdej – nawet najbardziej zepsutej – profesji obowiązują podstawowe standardy etyczne, których nie wolno łamać nie tylko, żeby nie zaszkodzić sobie, ale żeby nie psuć reputacji branży i całego społeczeństwa.

Public relations i marketing online będą się rozwijać, ale nie wiadomo czy konsumenci będą darzyć zaufaniem tę formę kontaktu.

W komunikacji online pierwszym krokiem do utraty zaufania i klientów jest chowanie się za bezosobowym awatarem.

Jeżeli publikujesz na swoim prywatnym profilu informacje o swoim kliencie, czytelnicy powinni wiedzieć co Cię z nim łączy. To, że rzeczywiście podoba Ci się produkt to jedna rzecz (masz do tego prawo), ale to, że to produkt Twojego klienta to druga (czytelnik ma prawo to wiedzieć).

Bez takiej wiedzy konsumenci nie są w stanie podjąć decyzji opartych na zaufaniu do źródła i treści przekazywanych informacji.

Jeśli ktoś przez przypadek dowie się co łączy Ciebie (praktyka PR) z produktem, o którym piszesz, straci zaufanie nie tylko do Ciebie, ale być może także do samego produktu.

Przejrzystość to nie tylko modne hasło na sympozjach i konferencjach PR, ale przede wszystkim nieodzowny pozytywny wyróżnik komunikacji biznesowej online.

Dlatego jeśli nie jesteś psem, nie ukrywaj tego.

Jakie jest Twoje zdanie? Napisz o tym w komentarzu.

piątek, 14 listopada 2014

21 zdań, które zabijają kreatywność w PR

Od agencji public relations oczekuje się kreatywności, twórczych pomysłów i oryginalnych rozwiązań.

Czy to znaczy, że u praktyków PR nie działa "wewnętrzny cenzor"? To, co się dzieje w lewej półkuli mózgu nigdy nie torpeduje świeżych pomysłów? Głos wewnętrzny nie ostrzega: "Nie idź tą drogą!"?

Kreatywność w PR nie lubi stawiania sprawy na ostrzu noża. Nie przepada za dyktaturą siekiery.

Przeczytaj poniższe stwierdzenia i zapytaj siebie: "Jak często używam tych wyrażeń?" Czy pomagają tworzyć nowe, wartościowe i oryginalne pomysły?

1. "Już tego próbowaliśmy."

2. "To nie pasuje do naszej firmy."

3. "To jest za drogie."

4. "Nie wiadomo czy to się sprawdzi."

5. "Odłóżmy to na razie do szuflady."

6. "Nie mamy na to czasu."

7. "Nie widzę związku."

8. "To się nie sprawdzi w tym zespole."

9. "To zbyt radykalna zmiana."

10. "Media się na to nie zgodzą."

11. "To jest sprzeczne z naszymi procedurami."

12. "To niemożliwe."

13. "Halo! Ziemia!"

14. "To mi się nie podoba."

15. "Masz rację, ale…"

16. "Możemy o tym pomyśleć za dwa lata."

17. "To nas wykończy."

18. "Tego nie ma w budżecie."

19. "Ktoś to kiedyś już zrobił?"

20. "Zarząd tego nie zatwierdzi."

21. "Pomysł rewelacyjny, ale niepraktyczny."

Jak często w Twojej firmie słyszysz takie stwierdzenia? Jakie są skutki? Ile to kosztuje? Napisz o tym w komentarzu.

czwartek, 13 listopada 2014

Public relations jest jak bieganie w parku

Niektórzy szefowie firm myślą, że mogą mierzyć efekty PR już po pierwszym artykule w prasie. Public relations tak nie działa.

PR przypomina bieganie w parku.

Jeśli bez treningu przebiegniesz dziś 10 kilometrów, nie będziesz jutro zdrowszy ani silniejszy. Właściwie, to będziesz do niczego.

Ale jeśli będziesz biegać codziennie 10 kilometrów, w przyszłym roku prawdopodobnie będziesz silniejszy, zdrowszy i bardziej optymistycznie nastawiony do życia (bieganie uwalnia endorfiny). Podobnie działa public relations.

Jeśli dziś napiszą o Tobie dobrze w gazecie, Twoja firma nie zdobędzie od razu nowych klientów. Ale jeżeli będą mówić częściej (codziennie?) w różnych mediach, za rok Twoja firma będzie prawdopodobnie mocniejsza, zdrowsza i bogatsza.

Zwróć uwagę na słowo "prawdopodobnie". Żadna agencja PR nie da gwarancji 100% skuteczności. Podobnie jak w bieganiu także w PR zdarzają się wypadki.

Możesz dostać ataku serca po pierwszym kilometrze. Możesz biegać regularnie przez rok i nabawić się zapalenia więzadła rzepki w kolanie. Nie wiadomo dlaczego.

W public relations jest dużo zmiennych i niewiadomych. Ale jeśli przyjrzysz się najbardziej znanym i cenionym markom, zauważysz coś co je łączy – wszystkie stosują PR.

Czy to znaczy, że public relations daje gwarancję sukcesu? Nie. Ale brak PR prowadzi – ani chybi – do porażki.

Chcesz PR? Zadzwoń do Pressence Public Relations. Nasz telefon: 77 441 40 14.

środa, 12 listopada 2014

Nie pozwól, żeby fakty zepsuły dobry temat

Mark Twain powiedział: "Nie pozwól, żeby prawda zepsuła dobrą opowieść."

Moja wersja: "Nie pozwól, żeby fakty zepsuły dobry temat."

Obydwa zdania streszczają prostą zasadę, którą zna każdy narrator. Ciebie też to dotyczy.

Dlaczego historie są ważne? Bo dzięki nim uczymy się i zapamiętujemy informacje.

Twain był pisarzem i wymyślał historie. Dla niego prawda nie była wartością nadrzędną – liczyła się ciekawa fabuła. Mógł wymyślić wszystko – od początku do końca.

Autor "Przygód Tomka Sawyera" dostarczał czytelnikom rozrywki. Często z drobnych faktów tworzył większą "prawdę", która niosła moralne przesłanie. Nikt go nie rozliczał z detali.

Praktycy PR nie mają takiej swobody w operowaniu faktami – nie kreują rzeczywistości i nie tworzą literatury.

Wiarygodność w pisaniu buduje się na faktach, ale fakty nie mogą zepsuć dobrego tematu. Nikt nie spamięta litanii luźno powiązanych szczegółów.

Dobra opowieść prowadzi od jednego wydarzenia do następnego – krok po kroku, fakt po fakcie – aż do logicznego (lub zaskakującego) finału. Nie ma w niej zbędnych informacji.

Opowieść jest jak atrakcyjne opakowanie, które zwiększa zainteresowanie i rozbudza wyobraźnię. To dla mnie? Naprawdę? Co jest w środku?

Nie namawiam do naciągania faktów lub manipulacji – to niszczy wiarygodność i zaufanie. Chodzi o to, żeby nadmiar faktów nie przeszkodził w opowiedzeniu ciekawej historii.

Nie pozwól, żeby nieistotne fakty zepsuły dobry temat.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Dlaczego public relations daje efekty

Powiem to od razu: PR daje efekty. Czy dużo kosztuje?

Dobre public relations jest tanie. Złe public relations zawsze jest za drogie – obojętnie ile kosztuje.

Public relations sprawia, że Twoją organizacją interesują się tysiące ludzi. Twoja marka i reputacja zyskują uznanie jakiego nie wykreuje żadna reklama, bez względu na budżet, renomę i widok z okna szefa agencji reklamowej.

Public relations jest skuteczne, bo opiera się na prostej formule:

Jeśli pomożesz mediom, media pomogą także Tobie.

Dopóki będziesz postępować zgodnie z tą regułą, dopóty możesz liczyć na przychylność mediów i życzliwe nastawienie do Twojej firmy, instytucji lub organizacji.

Twoja lokalna gazeta ma od piętnastu do trzydziestu stron. Część wypełnią reklamy. Zawartość pozostałych stron to efekt pracy reporterów, fotoreporterów i redaktorów.

W każdym numerze dwa lub trzy tematy to tzw. musiki, tematy, które muszą być opisane. Wyniki głosowania na sesji rady miasta, śmiertelny wypadek na obwodnicy, nowa inwestycja, która przyniesie więcej miejsc pracy, itd.

To ta łatwiejsza część. Ale czym wypełnić pozostałe strony?

Nawet sobie nie wyobrażasz jaki to czasem ból głowy dla redaktora prowadzącego numer.

Jeżeli podrzucisz dziennikarzowi temat, który pozwoli wypełnić puste miejsce na szpalcie, odpłaci Ci artykułem opisującym Twoją firmę, instytucję lub organizację.

Zainteresowany?

niedziela, 9 listopada 2014

Prosta alegoria o muzyce i public relations

Kiedy po pracy wracam do domu mijam często w okolicach dworca kolejowego człowieka, którego najpierw słychać niż widać.

To nie uliczny sprzedawca, nie nawiedzony agitator, ani nie właściciel budki z lodami.

To saksofonista.

Z daleka dochodzą jego skomplikowane jazzowe wprawki. Tabelkę ze skalami ma dokładnie opracowaną – zaczyna od modalnych, przez pentatonikę po skalę bluesową. Chromatyczną ćwiczy najczęściej.

Ma usystematyzowaną widzę o zadęciu. Wie co to "obciąganie", "podciąganie" i "kokietowanie".

Krótko mówiąc, utalentowany muzyk.

Problem? Jego kapelusz jest pusty.

Jako skromny człowiek, który zna wszystkie odpowiedzi na wszystkie proste pytania, mam ochotę chwycić go za poły marynarki i wykrzyknąć: "Chcesz zarabiać? Graj miłe piosenki, nie skale."

Pomyśl teraz o jakimś nieprzyjemnym dźwięku.

Płacz w nocy? Drapanie styropianem po szybie? Skrzypienie nieoliwionych drzwi?

Czujesz ciarki?

A teraz pomyśl o przepięknej muzyce.

Jedna z symfonii Mozarta? Solo na saksofonie na koncercie jazzowym? Romantyczna piosenka z Twojego ślubu?

Czujesz ciepło w sercu?

Tak może działać na nas muzyka.

Większość programów PR nie przypomina muzyki. Zbyt często kojarzy się z hałasem.

Czy Twój PR kojarzy się z muzyką czy z hałasem?

sobota, 8 listopada 2014

Agencja PR dla klientów, którzy nie lubią public relations

W Opolu, moim rodzinnym mieście, jest restauracja, której nie cierpię.

Bardzo modna i popularna wśród pewnej grupy bywalców – ludzi, którzy lubią restauracje, ale nie przepadają za jedzeniem.

Wszystko w tym lokalu jest odpychające, zimne i nieapetyczne. Bogaty wystrój zapiera dech w piersiach – i nic więcej.

Na talerzach serwowane jest coś co przypomina kamyczki udekorowane patyczkami. Szef kuchni – podejrzewam – uwielbia wyprawy do lasu i górskie strumienie.

Kucharzom pod karą chłosty nie wolno używać przypraw, dzięki którym klienci przynajmniej wyobraziliby sobie jak mogłyby smakować podawane dania.

Niektóre agencje PR przypominają właśnie takie restauracje. To firmy dla ludzi, którzy nie lubią public relations.

Nikt w nich nie interesuje się sztuką, nie słucha muzyki, nie dyskutuje z twórczym błyskiem w oku. Rządzą nimi ludzie w ciemnych garniturach, którzy kilka razy dziennie sprawdzają stan konta bankowego.

Wszystko co robią jest pozbawione dobrego smaku.

Próbują nam tłumaczyć, że PR się przejadło. Uważają, że klienci nie lubią kiedy się z nimi rozmawia w trakcie jedzenia. Są nudni, bezbarwni, bojaźliwi i wyprani z entuzjazmu.

To nie dla mnie. Lubię rozmawiać. Lubię perswazję. Lubię efekty. Lubię public relations. Lubię jedzenie.