piątek, 18 grudnia 2015

Odpowiadaj na każdy komentarz online

Ludzie przepadają za podziękowaniami. Mnie też sprawiają przyjemność i wiem, że również je lubisz.

Staram się reagować na każdy komentarz w mediach społecznościowych, w którym pojawia się moje nazwisko i odpowiadam na wszystkie pytania.

Media społecznościowe rozwijają się dzięki aktywnej komunikacji w grupie. Osoby, które chętnie pomagają i mądrze komentują są lubiane i zyskują nowych fanów.

Są też tacy, którzy publikują na Twitterze i Facebooku wyłącznie automatyczne wpisy i nie przejmują się komentarzami innych użytkowników. To nie robi korzystnego wrażenia, bo dlaczego miałbyś robić interesy z kimś kto lekceważy dobre obyczaje?

Nie musisz odpisywać od razu, szczególnie jeśli komentarzy i pytań jest dużo. Zupełnie wystarczy odpowiedź w ciągu 24 godzin, ale nic złego w szybkiej reakcji na pytanie kiedy właśnie siedzisz przy komputerze. Wyobraź sobie to zaskoczenie po drugiej stronie.

Nawet negatywne komentarze (a może właśnie takie) wymagają odpowiedzi. Krótkie, spokojne i rzeczowe wyjaśnienie będzie pozytywnie przyjęte przez obserwatorów rozmowy, a Ty – przy odrobinie szczęścia – może stracisz krytyka i zyskasz nowego fana.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Siła danych statystycznych w PR

Czy chciałbyś znać:

1. Procent dorosłych, którzy wierzą w św. Mikołaja?

2. Liczbę dzieci, które znajdują pod choinką więcej niż jeden prezent?

3. Procent ludzi, którzy mają w domu prawdziwą choinkę?

4. Ryzyko zachorowania na grypę podczas jazdy na nartach?

5. Procent ludzi, którzy spędzą Boże Narodzenie w górach?

Jeśli żadna z tych informacji Cię nie zainteresowała, nie ma sprawy. Będę próbował do skutku. Tak samo jest z mediami.

Ludzie przepadają za statystykami.

Dane statystyczne (liczby i procenty) brzmią wiarygodnie – nawet jeśli nie mówią (całej) prawdy.

Wyniki badań statystycznych można wysyłać reporterom, redaktorom, wydawcom i blogerom. Liczba daje wygodny punkt zaczepienia – coś co można skomentować.

Ciekawe dane statystyczne zawsze możesz znaleźć w Internecie. Możesz też opracować ankietę i przeprowadzić własne badanie. Zadaj ciekawe pytania (nie więcej niż pięć) dotyczące tego, co robisz lub całej branży.

Na przykład, jeśli sprzedajesz odżywki dla sportowców, zbadaj jak zmieniała się popularność poszczególnych rodzajów suplementów w ciągu pięciu lat.

Jeżeli prowadzisz sklep dla zwierząt, zrób ankietę jakie rasy psów są obecnie najbardziej popularne. Jeśli masz salon kosmetyczny, przeprowadź badanie, którzy celebryci potrafią najlepiej zadbać o swój wygląd.

Po opracowaniu wyników napisz i wyślij mediom informację prasową, w której przedstawisz najważniejsze ustalenia z badania. Dodaj krótki akapit o tym, czym się zajmujesz i skąd masz ekspercką wiedzę na ten temat. Powiedz, że chętnie skomentujesz wyniki ankiety.

czwartek, 10 grudnia 2015

Trzy firmowe opowieści

Nie znam firmy, która nie chciałaby zjednać sobie sympatii klientów i konsumentów, ludzi, którzy dla niej pracują oraz tych, których po prostu lubi i ceni.

Jak zdobyć ich uwagę? Opowiedz fascynującą historię. Niech jej morałem będzie odpowiedź na pytanie dlaczego warto z Tobą współpracować i robić interesy.

W Polsce jest wielu lekarzy, prawników i projektantów wnętrz. Co ich wyróżnia? Oryginalne i zajmujące opowieści.

Każda firma powinna mieć przygotowane co najmniej trzy opowieści.

1. Misja

To opowieść o tym dlaczego robisz właśnie to a nie coś innego.

Znajomy projektant wnętrz tłumaczy: "Jeśli zmienisz swoje bezpośrednie otoczenie, możesz odmienić swoje życie." Wszystkie jego opowieści są rozwinięciem tego przesłania.

Mój przekaz trenera medialnego? "Komunikacja może zmienić świat, ale najpierw trzeba otworzyć usta i powiedzieć prawdę." Takie są też moje opowieści.

2. Punkt zwrotny

To opowieść o przełomowym wydarzeniu, dzięki któremu udało Ci się osiągnąć to, co teraz masz.

Na przykład opowiedz o swojej słabości, którą udało Ci się przezwyciężyć. Czasem to bardzo trywialna historia: "Byłem bezdomny, dzisiaj jestem milionerem."

Pokaż klientom, że potrafisz rozwiązywać ich problemy i nie boisz się trudnych wyzwań.

3. Największy sukces

To najważniejsza historia. Opowiedz jak rozwiązywałeś problemy swoich obecnych lub byłych klientów. Przedtem porozmawiaj z nimi i dowiedz się co wtedy czuli – bez autentycznych emocji nie ma zajmujących opowieści.

Formuła takiej opowieści jest prosta. Dlaczego klient się z Tobą skontaktował, jak wyglądała zmiana i jaki był końcowy wynik.

Moi najlepsi klienci na początku bali się mediów. Na szkoleniu medialnym nauczyli się rozmawiać z dziennikarzami, budować swoje przekazy i rozwijać pozytywne relacje z mediami.

Uwaga: efekty muszą być konkretne. Ile klient zarobił pieniędzy, ile zaoszczędził czasu, o ile zwiększył sprzedaż dzięki współpracy z Tobą? Jak się dzięki temu poczuł?

Konkretne efekty + zmiana emocjonalna = wyjątkowe efekty.

Umieść te opowieści na swojej stronie WWW, w materiałach marketingowych i ofertach sprzedaży oraz na firmowym blogu. Wracaj do nich w prezentacjach, na konferencjach i prywatnych spotkaniach.

Potrzebujesz pomocy w przygotowaniu ciekawej i przekonującej opowieści? Zadzwoń do nas: 77 441 40 14.

niedziela, 6 grudnia 2015

W public relations nie wszystko jest na sprzedaż

Przyszłość public relations widzę bardziej w znoszeniu barier pomiędzy informacjami i publicznością niż utrzymaniu pozycji głównego dysponenta i dystrybutora.

Ale bez przesady.

Praktycy PR powinni eliminować bariery pomiędzy markami i konsumentami, ale nie mogą rezygnować z roli strażnika. Dlaczego? Rolą public relations jest ułatwianie dostępu do informacji i szefów firmy, ale przede wszystkim chodzi o ochronę interesów marki.

W interesie marki jest bezpośrednie angażowanie konsumentów, słuchanie tego, co mówią i budowanie relacji z nimi i pomiędzy nimi.

Z drugiej strony, nie jest w interesie marki udostępnianie kontaktu z szefami firmy poza plecami praktyków PR, szczególnie w przypadku kontaktów z mediami.

Dziennikarzy nie interesują – i nie powinny – interesy marki. Mają swoje plany i na pewno nie należy do nich pełnienie roli ambasadorów marki.

Każdy kto czyta ten blog wie, że jestem za dzieleniem się wiedzą, ułatwianiem dostępu do informacji i angażowaniem konsumentów. Ale w przypadku kontaktów z mediami zawsze przypominam, że główną rolą public relations jest służenie marce, nie dziennikarzom. To wymaga większej otwartości, ale także utrzymania stosownego poziomu ostrożności – nie wszystko w PR jest na sprzedaż.

W dyskusji o przyszłości public relations dużo się mówi o przejrzystości. Zgoda. Ale trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem, który ostrzega przed otwarciem wszystkich drzwi i okien na oścież.

Czy praktycy PR powinni całkowicie odblokować dostęp do wszystkich informacji o marce czy zachować pewien poziom kontroli? Dlaczego? Napisz o tym w komentarzu.

środa, 2 grudnia 2015

Krótki apel do celebrytów

Zacznę od stwierdzenia, że nie mam klientów wśród celebrytów, ale gdyby tak było, miałbym dla nich jedną radę.

Odpuście sobie!

Przepraszam, ale nie potrafię powiedzieć tego prościej i dobitniej.

Mam na myśli piosenkarzy, muzyków, aktorów, satyryków i innych, którzy sądzą, że popularność w cudowny sposób podwyższyła ich współczynnik inteligencji, obdarzyła niezwykłą wiedzą i teraz mogą nam mówić jak żyć, na kogo głosować, co jest dobre, co jest złe, kto ma rację i kto się myli, itd.

Naprawdę nie interesuje mnie ich zdanie...

Kiedy idę do kina, słucham muzyki, oglądam przedstawienie w teatrze – płacę za rozrywkę, nie za moralizatorstwo.

Najbardziej wkurza mnie kiedy kupuję bilet i jestem zmuszony słuchać wynurzeń, które obrażają moje poglądy, osobę, którą szanuję, instytucję, do której mam zaufanie lub kraj, który kocham. Płacę za czystą rozrywkę – polityczne manifesty mnie nie interesują.

Dlatego proszę: odpuście sobie, dajcie sobie siana, zapomnijcie!

Każdy ma prawo do poglądów – prawicowych lub lewicowych, mądrych lub głupich, tanich lub bogatych. Ale nie mam ochoty słuchać tego z ust osoby, która nie ma w tej dziedzinie żadnych zawodowych kwalifikacji.

Są muzycy, których już nie słucham. Aktorzy, których nie oglądam. Satyrycy, którzy mnie już nie bawią. Przestałem ich wspierać (kupować bilety i płyty) za ich ogromną chęć pokazania mi jak to "wszystko powinno wyglądać".

Nie chcę popierać swoimi pieniędzmi pustych ideałów. Wiem też, że ludzie, którzy się z nimi zgadzają, będą bić im brawo. Nic w tym złego.

Ale z perspektywy PR – szukając nowych klientów – radzę artystom trzymać się z dala od polityki, gospodarki i kaznodziejstwa. Niech każdy robi to, na czym zna się najlepiej.

piątek, 27 listopada 2015

Nie sprzedawaj w mediach społecznościowych

Tylko dzisiaj 70% taniej dla naszych fanów na Facebooku!

W pierwszej fazie rozwoju mediów społecznościowych marketingowcy uważali, że mogą wykorzystać je do sprzedaży za pomocą technik sprawdzonych w mediach tradycyjnych. Niektórzy nawet cieszyli się, że wraz z dynamicznym rozwojem nowych mediów uda im się dotrzeć do coraz większej grupy odbiorców.

I srodze się zawiedli, bo użytkownicy mediów społecznościowych nie lubią reklam.

Obserwuję kampanie promocyjne na Facebooku (informacje prasowe, artykuły, infografiki i video), których intencją jest wywołanie "masowego zainteresowania". Wiele z nich zawodzi, bo są na bakier z normami mediów społecznościowych.

Skuteczny marketing polega na uważnym słuchaniu tego, co się mówi online, trafnej analizie problemów i włączaniu się do dyskusji.

Jeśli to, co powiesz będzie ciekawe i przekonujące, ktoś w pewnym momencie zauważy Twój produkt lub usługę i zechce opowiedzieć o tym innym użytkownikom. Odpowiadaj na pytania i pomagaj rozwiązywać problemy.

Jeśli Twój produkt jest dobry (lepszy od konkurencji?), społeczność sama zajmie się jego promocją online.

niedziela, 22 listopada 2015

Zachęcaj do udostępniania Twoich treści online

Dużo dyskutuje się o tym jak chronić własność intelektualną online i co robić, żeby tylko uprawnione osoby (na przykład te, które zapłaciły) mogły mieć do niej dostęp.

Moim zdaniem, nie można skutecznie chronić tego, co publikujemy w Internecie. I nawet nie powinniśmy próbować. Lepiej robić coś odwrotnego.

Powinniśmy zachęcać do udostępniania naszych materiałów innym użytkownikom. Ludzie i tak – bez naszej zgody czy życzenia – będą udostępniać nasze teksty swoim znajomym. Dlaczego nie mamy tego wykorzystać?

Na Twoim blogu powinny być ikony do innych serwisów (tak jak na tym blogu) i zachęta do udostępniania wpisów i komentarzy z podaniem źródła. Największą motywacją jest oczywiście tworzenie ciekawych i angażujących treści.

Czy bezpłatne dzielenie się fachową wiedzą online prowadzi do uszczuplenia zarobków? Wręcz przeciwnie. Ludzie wiedzą więcej o tym, co robisz i poszukają z Tobą kontaktu, żeby rozwiązać ich indywidualne problemy.

Jakie jest Twoje zdanie? Napisz o tym w komentarzu.

środa, 18 listopada 2015

Dlaczego Twoja firma potrzebuje PR

Znasz swoją reputację wśród dziennikarzy, w branży lub lokalnej społeczności?

Bez takiej wiedzy trudno rozwijać firmę, zdobywać klientów i wzmacniać pozycję na rynku.

Niestety, małe i średnie firmy nie doceniają tego, co może dla nich zrobić agencja PR, gdyż wychodzą z mylnego założenia, że PR jest tylko dla dużych firm, które mają więcej do stracenia w oczach opinii publicznej lub tych, które mają do czynienia z sytuacją kryzysową.

Skuteczna strategia PR pomoże nie tylko wyjść obronną ręką z kłopotów, ale także – i przede wszystkim – pokaże jak zdobyć przewagę nad konkurencją, poprawić reputację i zdobyć nowych klientów.

Im bardziej znana jest Twoja firma, tym większy ma wpływ na kształtowanie opinii klientów i mediów. Jeżeli przystąpisz do budowania pozytywnego wizerunku i mocnej marki przed kryzysowym wydarzeniem, łatwiej będzie obronić dobre imię.

Każda firma – duża, średnia i mała – ma coś ciekawego do opowiedzenia.

Opracowałeś innowacyjną metodę sprzedaży produktu, dzięki której możesz obniżyć jego cenę? Zwiększyłeś zatrudnienie, wygrałeś ważny przetarg, zdobyłeś cenną nagrodę?

Jesteś małą, lokalną firmą, która wygrała z globalnym konkurentem? Prowadzisz wartościową akcję społeczną?

To prawda, że media interesują głównie krytyczne informacje, ale jeśli zaproponujesz im pozytywny, aktualny i ciekawy temat też o tym powiedzą.

Agencja PR pomoże napisać informacje prasowe, opracuje kluczowe przekazy w wywiadach dla mediów, skontaktuje z reporterami i przeszkoli jak z nimi rozmawiać. Możesz liczyć także na wsparcie w napisaniu fachowych artykułów dla prasy branżowej i publikacji wpisów w mediach społecznościowych.

Czego jeszcze oczekujesz od agencji PR? Napisz o tym w komentarzu.

piątek, 13 listopada 2015

Jesienny audyt współpracy z agencją PR

Jesteś zadowolony ze współpracy z agencją PR? Znasz jej silne i słabe strony?

Koniec roku to dobry okres na krótki audyt public relations.

Warto pokusić się o szczerą ocenę i wprowadzić ewentualne poprawki.

1. Czy agencja PR zna Twoją firmę, branżę i konsumentów nie gorzej od Ciebie?

2. Czy szefowie agencji rozumieją specyfikę pracy w Twojej firmie czy oceniają świat tylko według własnych kryteriów i standardów?

3. Czy pracownicy agencji PR wystarczająco często się z Tobą komunikują?

4. Jeśli nie, dlaczego?

5. Czy wydaje Ci się, że pracownicy agencji są zbyt zajęci obsługą innych firm lub szukaniem nowych klientów?

6. Czy czujesz, że agencji PR zależy na współpracy z Twoją firmą?

7. Szefowie agencji PR kontaktują się z Tobą zawsze kiedy pojawia się jakiś problem czy tylko kiedy mają do przekazania dobrą wiadomość?

8. Agencja PR słucha uważnie Twoich uwag czy upiera się przy swoich pomysłach, propozycjach i rozwiązaniach?

9. Czy agencja dotrzymuje obietnic i wywiązuje się w terminie ze wszystkich zobowiązań?

10. Czy pracownikom agencji PR zależy na sukcesie Twojej firmy?

Odpowiedzi na te pytania nie powinny nikogo zaskoczyć, bo w dobrych relacjach z agencją PR wszystkie problemy są rozwiązywane na bieżąco.

Tam gdzie współpraca nie jest najlepsza obydwie strony wierzą, że problemy – większe i mniejsze – same znikną.

Nie znikną.

Jak oceniasz swoje relacje z agencją PR? Napisz o tym w komentarzu.

PS. Zobacz też "Test jakości pracy agencji public relations".

niedziela, 8 listopada 2015

Kochaj swoich klientów PR

Jaki jest prawdziwy koszt utraty klienta przez agencję PR?

Niezadowoleni klienci potrafią bardzo otwarcie mówić o powodach zerwania współpracy z agencją PR. Można usłyszeć różne komentarze – od "szefa agencji widziałem tylko przy podpisaniu umowy" przez "nasze informacje prasowe pisali praktykanci" po "nie wiedzieliśmy za co płaciliśmy faktury."

Odejście klienta psuje morale pracowników agencji. Ludzie boją się obniżenia zarobków lub utraty pracy. Zamiast skupić się na pozostałych klientach, myślą o tym, którego już nie ma. No i oczywiście dochodzi koszt znalezienia nowego klienta.

Pierwsze co przychodzi do głowy to telefon do konkurencji byłego klienta. Ale konkurencja wcale nie musi być zainteresowana współpracą – mimo że agencja PR ma branżową wiedzę i doświadczenie.

Często też zdarza się, że agencja bierze co "popadnie". To tworzy nowe problemy w relacjach klient–agencja PR.

Utrata klienta to jedna sprawa, ale zastąpienie go firmą z nieznanej branży prowadzi do kolejnych kłopotów: 1. zła opinia ("Agencja XYZ bierze wszystko, co się rusza..."), 2. niskie morale pracowników, którzy muszą pracować dla klienta, o którym nic nie wiedzą (przynajmniej na początku), 3. szybka rezygnacja nowego klienta ze współpracy z powodu braku efektów, itd.

Znalezienie nowego klienta może kosztować agencję nawet pięć razy więcej od utrzymania obecnego. Krok do przodu i krok do tyłu to strategia, która nie służy rozwojowi żadnej firmy.

Zysk z obsługi klienta rośnie z czasem. Im dłużej trwa współpraca, tym więcej agencja wie o kliencie i jego branży. Widać też bezpośredni związek pomiędzy morale a autentycznym zaangażowaniem pracowników agencji PR.

Dlatego kochaj swoich klientów PR, bo to są dzisiaj Twoi najlepsi klienci.

środa, 4 listopada 2015

Wiesz kiedy nie zatrudniać agencji PR?

Jest mnóstwo powodów dlaczego firmy zatrudniają agencje PR. Nierzadko są to powody chybione.

Oto trzy powody kiedy NIE należy zatrudniać agencji PR:

1. Nie zatrudniaj agencji PR jeżeli chcesz przeczytać swoje nazwisko w gazecie, usłyszeć się w radio lub zobaczyć się w telewizji.

Powiesz, że to nielogiczne, bo przecież agencja PR powinna dążyć do tego, żeby media mówiły o jej klientach.

Chodzi jednak o to, żebyś przede wszystkim wiedział dlaczego gazeta ma o Tobie pisać.

Chcesz zwiększyć zainteresowanie nowym produktem? Pragniesz poprawić reputację? Chcesz zainteresować ludzi problemem? Planujesz zachęcić do konkretnego działania?

Tak, to są dobre powody, żeby zatrudnić agencję PR. I co ważne, są powiązane z celami biznesowymi klienta.

2. Nie zatrudniaj agencji PR, bo ma biura w Warszawie, Londynie i Nowym Jorku jeżeli sam nie masz biur w tych miastach.

Wiele firm myśli, że większe agencje PR potrafią więcej zrobić. Ale więcej nie znaczy lepiej.

Nie zatrudniaj wielkiej agencji PR jeżeli w ten sposób chcesz poprawić swój wizerunek.

3. Nie zatrudniaj agencji PR jeżeli nie masz czasu na X, Y i Z.

To prawda, że agencja PR potrafi działać samodzielnie i nikt nie musi prowadzić ją za rękę.

Ale jeżeli potrzebujesz tylko kogoś kto napisze informację prasową, opublikuje zdjęcia na firmowej witrynie WWW i umieści komentarze na profilach w mediach społecznościowych, lepiej zrobisz jeżeli zatrudnisz kogoś zaraz po studiach.

Nie zatrudniaj agencji PR do prostych zadań.

Szukaj agencji, która rozwiąże Twoje największe problemy komunikacyjne, przedstawi kreatywne pomysły i zaproponuje strategiczne projekty PR pomagające realizować Twoje cele biznesowe.

Ta lista może być dłuższa. Ważne, żeby pomiędzy klientem a agencją PR były relacje partnerskie. To nie powinno nikogo zdziwić – szczególnie Twoją agencję PR.

PS. Zobacz też "Jak wybrać agencję PR".

sobota, 31 października 2015

Polski PR jeszcze nie umarł

Polski PR jeszcze nie umarł, ale pilnie potrzebuje reanimacji – potrzebuje odważnych inspiratorów, prowokatorów i wichrzycieli.

Public relations stało się zbyt nobliwe, zbyt dobroduszne i zbyt ugrzecznione. Jest w nim zbyt wiele zgniłego konsensusu, zbyt wiele udawanej jednomyślności i zbyt mało kontrowersyjnej dyskusji.

Potrzebujemy w PR swarliwych, zadziornych i pewnych siebie ludzi, którzy ożywią, odświeżą i rozruszają sztukę PR.

Konferencja public relations przypomina zjazd agentów ubezpieczeniowych. Wszędzie pełno ludzi potakujących "ekspertom", którzy powtarzają stare komunały.

Nikt nie ma ochoty (odwagi?) podważyć męczące aksjomaty, zasady i dogmaty głównych "ideologów PR" – bez względu na szkodliwość ich teorii.

Coś się popsuło. Rewolucyjne pomysły zwykle przynosili młodzi ludzie. Dziś młodzi nie chcą niczego zmieniać, a tym bardziej burzyć. Jedyne głosy krytyki słyszę od ludzi po 50-ce, czyli takich jak ja.

To trzeba naprawić. Potrzebujemy w PR ludzi, którzy nie boją się wejść na scenę WIELKIEJ konferencji PR, żeby zafundować wszystkim zimny prysznic.

Polskie PR nie leży na cmentarzu. Jeszcze żyje.

Potrzebujemy ludzi, którzy nie boją się wybić klientowi z głowy głupie pomysły z cyklu "A moja żona uważa..."

Potrzebujemy ludzi, którym naprawdę zależy na PR, a nie tylko na zdobyciu pracy.

Wiesz jak nazywają się ludzie, którym nie jest wszystko jedno?

Inspiratorzy, prowokatorzy i wichrzyciele.

piątek, 30 października 2015

Czas na nowy program PR?

Kiedy ostatnio oceniałeś skuteczność swojego programu PR?

Nie masz takiego programu? Dlaczego?

Przygotuj listę celów jakie chciałbyś osiągnąć dzięki PR i szczerze opisz sytuację w jakiej jesteś w tej chwili.

Oto 11 sugestii co możesz osiągnąć dzięki dobremu programowi PR. Na początek wybierz trzy najważniejsze cele – być może sam dodasz coś do tego zestawienia.

Oczekuję, że dzięki PR...

1. zwiększę zaangażowanie pracowników i przyciągnę najlepszych absolwentów wyższych uczelni,

2. poprawię wyniki finansowe,

3. zwiększę liczbę zapytań o moje produkty i/lub usługi,

4. ochronię i wzmocnię reputację w sytuacji kryzysowej,

5. zwiększę rozpoznawalność marki,

6. utrwalę wiedzę konsumentów o tym, co wyróżnia naszą ofertę,

7. poprawię jakość komunikacji z mediami, które piszą o naszej branży,

8. przygotuję skuteczny program monitoringu zagrożeń, który pomoże zapobiegać sytuacjom kryzysowym,

9. opracuję plan komunikacji kryzysowej w mediach społecznościowych,

10. zbuduję własny zestaw mediów (strona WWW, blog i profile w mediach społecznościowych),

11. zdobędę inwestorów.

Jak oceniasz skuteczność swojego obecnego planu PR? Jak mierzysz efekty?

Zastanów się w czym jesteś najlepszy. Jaki nowy trend wpływa na to, co robisz? Jak to zmienia branżę?

Zadzwoń do reportera, który pisze o Twojej branży. Umów się na wywiad. Każdy reporter szuka nowych tematów.

Jak powiedział Albert Einstein: "Szaleństwem jest robić tą samą rzecz i oczekiwać różnych rezultatów."

Co chcesz i możesz zmienić w swoim programie PR? Napisz o tym w komentarzu.

Potrzebujesz pomocy w przygotowaniu nowego programu PR? Prosimy o kontakt. Nasz telefon: 77 441 40 14.

poniedziałek, 26 października 2015

5 prostych porad PR dla globalnych korporacji

Bogate i ogromne międzynarodowe korporacje chcą nie tylko zarabiać coraz więcej pieniędzy – dzisiaj pragną też być kochane i podziwiane.

Oto 5 serdecznych porad, które być może sprowadzą liderów rynku z chmur na ziemię:

1. Kiedy ludzie Cię pokochają?

Przepraszam, ale nigdy. Wiem, że ludzie nie rozumieją jak dużo dobrych akcji prowadzisz i jaką jesteś cudowną firmą. Problem? Nikogo to nie obchodzi.

Zawsze znajdzie się spora grupa ludzi, którzy uważają, że Twoje miejsce jest w więzieniu i świat byłby lepszy bez Ciebie i Twoich produktów.

Przestań się skarżyć. Taka jest cena sukcesu i bycia liderem.

2. Rób dobre uczynki i nie chwal się za dużo.

Nie dzwoń od razu do dziennikarzy kiedy zrobisz coś dobrego. Dobre uczynki to Twoja powinność – tak uważa większość.

Działalność charytatywna i projekty adresowane do lokalnych społeczności to dziś część normalnej działalności lubianych i podziwianych firm.

3. Postępuj zgodnie z tym, co mówisz.

Zgodnie z modnym trendem ("małe jest piękne") duże organizacje i tandetni politycy publicznie gremialnie wychwalają małe firmy – ale w praktyce utrudniają im życie jak mogą.

Jeżeli rzeczywiście zależy Ci na rozwoju małych firm, współpracuj z nimi i daj zarobić – to lepsze od kabotyństwa i pustosłowia.

4. Pozbądź się egocentryzmu.

Byłbyś zdziwiony jak mało konsumentów interesuje "filozofia" Twojej firmy lub jej system wartości. Wiem, że agencja marketingowa pokazała Ci wyniki badań, że ludzie szanują firmy, z którymi dzielą wspólne wartości.

Prawda jest inna: konsumenci lubią firmy za dobre produkty i dobre usługi. Na pytanie w ankiecie oczywiście odpowiedzą, że lubią firmy "takie jak ja". A jakie mają lubić? Złodziejskie, zakłamane i zboczone?

5. Nie narzucaj się.

Mimo że zawsze będziesz znienawidzony lub nielubiany przez jakiś procent populacji, możesz liczyć na konsumentów, do których przemawiają rzeczowe argumenty. Najlepiej przekonywać ich pośrednio.

Nie naciskaj i nie udowadniaj, że jesteś najlepszy. Postaraj się, żeby usłyszeli o Tobie z wiarygodnego źródła (sąsiad, przyjaciel, dziennikarz, itp.).

Komunikuj się delikatnie, z wyczuciem czasu, miejsca i formy. Dyskretna i bezpretensjonalna komunikacja może sprawić, że konsumenci polubią Cię i docenią – mimo wszystko.

poniedziałek, 19 października 2015

Jak nasze wartości filtrują to, co słyszymy

Czy wszyscy ludzie myślą i postępują tak samo?

Byłbyś zdziwiony, gdybyś wiedział jak wiele osób tak właśnie uważa.

Gdyby to była prawda, na świecie nie byłoby tylu wojen i ludzie by się mniej kłócili.

Nie tylko myślimy inaczej, ale z powodu odmiennych wartości różnimy się także motywacjami.

Spójrzmy na to w ten sposób:

1. Wartości niektórych ludzi prowadzą ich do osiągnięcia celu.

2. U innych pomagają uniknąć ryzyka.

Na naszych szkoleniach PR kiedy mówię jak prelegenci motywują publiczność podaję przykład bliźniaczek, które chcemy zachęcić po maturze do podjęcia studiów.

"Pomyślcie o wszystkich szansach jakie pojawią się dzięki studiom. Na początku może być trudno, ale jeśli będziecie miały dobre oceny, możecie zarabiać więcej, szybciej awansować, cieszyć się większym uznaniem, itp."

Jedna bliźniaczka odpowie: "Rozumiem o co chodzi."

Druga powie: "I co z tego?"

"Jeśli nie pójdziecie na studia, trudniej będzie znaleźć ciekawą pracę. Dłużej będziecie mieszkać z rodzicami. Nie będzie was stać na wakacje."

Druga bliźniaczka mówi: "Teraz rozumiem o co chodzi."

Pierwszą motywuje to, co może zyskać, drugą to, czego może uniknąć.

Kiedyś pracowałem dla klienta, który – początkowo bez powodzenia – chciał przekonać zarząd elektrowni do zmiany organizacji pracy.

Co kierowało ludźmi PR? Chodziło o osiągnięcie celu.

Co motywowało dyrektorów dużej elektrowni odpowiedzialnych za kontrolę bezpieczeństwa, wysokich temperatur, ogromnych turbin, wysokiego napięcia, itd.? No właśnie.

Kiedy to sobie wyjaśniliśmy, dla wszystkich było jasne, że powodem niepowodzenia były argumenty sprzeczne z wartościami dyrektorów (oni przede wszystkich chcieli unikać ryzyka).

Kiedy pokazaliśmy w jaki sposób nowy system pomaga zmniejszyć ryzyko, udało się zmienić nastawienie i przyjąć nowe rozwiązanie.

sobota, 17 października 2015

Agencje reklamowe chcą robić PR

Coraz więcej agencji reklamowych dodaje do swojego portfolio usługi PR.

Trochę mnie to martwi. Nie dlatego, że przybywa konkurencji. Wiadomo, że konkurencja rośnie tam gdzie jest popyt na usługi. Nie mam nic przeciwko temu trendowi pod warunkiem, że za słowami idą kompetencje i czyny.

Marketing to nie PR. Reklama to nie PR. Klienci nie zawsze wiedzą z kim mają do czynienia: z agencją reklamową świadczącą także usługi public relations czy z doświadczoną agencją PR?

Ten kto zna rynek wie jak bardzo różnią się style pracy i prezentacji usług w reklamie i PR. Reklama błyszczy i uwodzi, PR informuje i tłumaczy.

Hydraulik czy malarz?

Nie zatrudniłbyś hydraulika do malowania całego mieszkania, prawda? Nie twierdzę, że hydraulik nie potrafi malować ścian, ale taki fachowiec jest albo lepszym hydraulikiem albo lepszym malarzem. To samo dotyczy agencji reklamowych i firm PR.

Jeżeli klasyczna agencja PR rywalizuje o kontrakt z firmami reklamowymi – które przedstawiają się jako agencje PR – klient oczekuje podobnych form prezentacji oferty, bo tylko wtedy można porównać ich treść i wartość.

Agencje reklamowe mają wyższe obroty, zatrudniają więcej pracowników w działach kreacji, produkcji i planowania mediów. Agencje PR mają specjalistyczne doświadczenie i lepsze kontakty w mediach. Klienci o tym nie wiedzą. Bo kto ma im to powiedzieć?

Agencje reklamowe specjalizują się w usługach reklamowych i zakupach mediów, które zwiększają ich zyski. Nie widzą interesu w doskonaleniu skuteczności usług PR i stojąc przed dylematem reklama czy PR zawsze wybiorą to pierwsze.

Konkurencja na siłę

Wiele agencji reklamowych dodaje usługi PR wyłącznie, żeby poprawić swoją pozycję na rynku (patrzcie, też to robimy!). Traktują agencje PR jako swoją "konkurencję" – mimo braku doświadczenia i umiejętności w prowadzeniu kampanii PR.

Czy autor tekstów reklamowych potrafi napisać informację prasową? Wie komu i kiedy ją wysłać? Czy wie jak pracuje newsroom? Kiedy agencja reklamowa nie ma sukcesów w PR mówi klientowi, że powinien korzystać z reklamy. To nieprawda.

Jak agencja reklamowa pomoże swojemu klientowi w sytuacji kryzysowej? Kiedy zwróci się o pomoc do eksperta? Zapytaj agencję reklamową, która ma w portfolio usługi PR o doświadczenie w zarządzaniu kryzysowym.

Konkluzja

Wybierz najlepszą agencję reklamową do reklamy i najlepszą agencję PR do public relations. I nawet jeśli zatrudnisz hydraulika do malowania domu, nie powierzaj usług PR agencji reklamowej.

Co sądzisz o świadczeniu usług PR przez agencje reklamowe? Napisz o tym w komentarzu.

poniedziałek, 12 października 2015

Dwa zwyczaje najgorszych klientów agencji PR

Agencje PR chętnie opowiadają o swoich niesamowitych sukcesach, rewelacyjnych klientach i wspaniałych relacjach jakie z nimi mają. Z mniejszym entuzjazmem dzielą się opowieściami o porażkach we współpracy z klientami.

W 15-letniej historii Pressence Public Relations spotkaliśmy dwa typy klientów, z którymi współpraca skazana była na porażkę od samego początku:

1. Najgorsi klienci przystępują do współpracy z agencją PR z twardym żądaniem czego chcą – potrzebują tylko kogoś kto to dla nich zrobi. Są odporni na kreatywne sugestie i alternatywne rozwiązania ("Mamy własne pomysły.").

Tacy klienci nie potrzebują porad tylko "rąk do pracy". Mają mgliste – lub nawet błędne – pojęcie o tym jak to ma być zrobione i nie widzą w agencji PR partnera, który pomoże im w osiągnięciu większego sukcesu.

2. Najgorsi klienci uważają, że sukces można osiągnąć bez ich zaangażowania. Ogłaszają przetarg, rozstrzygają go i załatwione – zostawiają wszystko wybranej agencji PR.

Takie zachowanie szkodzi obydwu stronom. Pojawiają się pierwsze nieporozumienia ("Nie tak się umawialiśmy."), przychodzi rozczarowanie i klient rozpisuje nowy przetarg.

Agencja PR nie może działać w informacyjnej próżni. Jeśli ma wygrać wojnę, potrzebuje amunicji – musi znać biznesowe plany swojego klienta i jego strategię.

Jakie są cechy najgorszych klientów agencji PR? Napisz o tym w komentarzu.

środa, 7 października 2015

Rozmawiasz z nawigacją w swoim aucie?

Możesz porozmawiać z programem nawigacyjnym w swoim aucie? Zadajesz pytania? Przedstawiasz własne propozycje dotarcia do celu podróży?

Dwa tysiące lat temu Sokrates krytykował książki za to, że niszczą sztukę retoryki. Grecki filozof wierzył w dialog, rozmowę i debatę. Z książką nie można polemizować: słowo pisane nie ma głosu.

Można się dzisiaj śmiać z tego zarzutu – książka jest symbolem wiedzy i nauki. Ale odnieśmy uwagę Sokratesa do najnowszej technologii. Słaba technologia nie stwarza możliwości dialogu lub dyskusji.

Popatrzmy jak wygląda proces podejmowania decyzji w firmach. Co jest ważniejsze: decyzja czy proces jej podejmowania?

Kiedy szef (prezes, dyrektor lub kierownik) podejmuje decyzję bez wyjaśnienia lub konsultacji, pracownicy niezbyt chętnie przyznają mu rację – nawet gdyby w dyskusji doszli do identycznej konkluzji.

Szefowie często pytają mnie na szkoleniach PR: "Dlaczego mamy marnować czas na zebraniach skoro wynik końcowy będzie taki sam?"

Decyzja może być podobna, ale sposób jej realizacji, szczególnie kiedy pojawią się trudności, przyniesie lepsze efekty w zespole, który ją wspólnie przedyskutował i opracował.

Skoro dialog jest podstawowym warunkiem zdobycia poparcia osób, które mają realizować decyzje, dlaczego tak mało jest wymiany opinii z pracownikami?

Większość decyzji w firmach jest przekazywana do realizacji bez konsultacji.

Wewnętrzna komunikacja bez dialogu jest jak książka – zawiera dużo informacji, ale nie zachęca do działania.

PS. Naprawdę rozmawiasz czasem z programem nawigacyjnym w swoim samochodzie?

poniedziałek, 28 września 2015

Nie bój się pytać o "rzeczy oczywiste"

Chcesz poprawić jakość swej komunikacji? Zadawaj więcej pytań.

Ale to nie mogą być przypadkowe pytania. Zadawaj pytania podstawowe – nie bój się pytać o "rzeczy oczywiste".

Zapomnij wszystko co wiesz i zadawaj najważniejsze pytania:

1. Jak to działa?

2. Co chcemy osiągnąć?

3. Co masz na myśli?

4. Co pomyślą ludzie?

5. Kiedy to się zacznie?

6. Ile to potrwa?

7. Co jest najważniejsze?

8. Jakie możemy mieć trudności?

9. Jakie to przyniesie korzyści?

10. Co się stanie jeżeli nam się nie uda?

Proste pytania i takie oczywiste, prawda?

Jeśli takie oczywiste, to dlaczego tak rzadko je zadajemy?

Kilka lat temu miałem klienta, którego firma przechodziła duże zmiany: nowa nazwa, nowe produkty, duża kampania PR. Szef pracował 16 godzin na dobę.

Nie zdziwiłem się kiedy zostałem zaproszony za zebranie, ale nie wyjaśniono mi w jakiej roli i czego ode mnie oczekiwano.

Po 20-minutowej prezentacji szef projektu zapytał: "Czy są jakieś pytania?"

Cisza.

Podniosłem rękę i zapytałem: "Czy mogę się dowiedzieć jak to wpłynie na nasze relacje z mediami i kiedy zobaczmy pierwsze efekty?"

Miałem wrażenie, że wszyscy byli zdziwieni tym, że się odezwałem. Prelegent jednak krótko i rzeczowo odpowiedział. To rozpoczęło ciekawą dyskusję o tym jak opowiedzieć dziennikarzom o celach projektu.

Nie ma głupich pytań. Najmądrzejsza rzecz jaką możesz zrobić to zadać najprostsze pytanie.

środa, 23 września 2015

Gdybym sam szukał dla siebie agencji PR...

Wyobraźmy sobie, że jestem dyrektorem marketingu w średniej firmie i zastanawiam się nad wyborem agencji PR.

Kogo wybrać: 1. agencję należącą do międzynarodowej sieci, 2. agencję, która wyśmienicie zna moją branżę czy 3. małą agencję znaną z wyspecjalizowanych usług?

Zakładam, że wszystkie trzy cieszą się dobrą reputacją, zatrudniają wykwalifikowanych specjalistów i mają dobre kontakty w mediach.

Duża międzynarodowa agencja PR działa jak agencja reklamowa. Zatrudnia ludzi kiedy ma klientów i zwalnia kiedy ich traci. Plusem takiej agencji jest dostęp do najnowszej wiedzy i technologii. Minusem to, że z moim skromnym budżetem wcale nie muszę być dla niej najważniejszym klientem.

Dodajmy małą elastyczność (tylko trochę większą od Titanica), honorarium wyższe od średniej na rynku (każda godzina pracy – także sekretariatu – jest wliczona do faktury) i większe ryzyko zmiany osób, które w agencji będą zajmowały się moim PR.

Agencji wyspecjalizowanej w mojej branży może brakować szerszego spojrzenia na moje potrzeby i sprawdzonych umiejętności w innych dziedzinach (na przykład nowe media, komunikacja kryzysowa lub zarządzanie problemami). Może też pojawić się ryzyko konfliktu interesu (na przykład pracuje dla mojej bezpośredniej konkurencji).

Wyobraziłem sobie także wizytę w małej agencji z pytaniem: "Kto jest waszym największym klientem i ile wam płaci miesięcznie za PR? Proponuję dwa razy tyle i chcę zawsze być waszym największym klientem. Dajcie znać jeśli będziecie zainteresowani."

Mała agencja PR (jeśli jest kompetentna, stabilna i ma odpowiednie doświadczenie) wygrywa z większymi w dwóch kategoriach: entuzjazm i zaangażowanie.

Dla największego (czyli najważniejszego) klienta zawsze ma się czas i jemu przedstawia się najlepsze pomysły – dla niego pracuje się jak dla siebie, a może nawet lepiej.

Jeszcze jedno: mała agencja PR nie zatrudnia ludzi, których nie potrzebuje z dwóch powodów: 1. nie ma dla nich pieniędzy, 2. oni nie mają gdzie się schować :-)

Jakie jest Twoje zdanie? Napisz o tym w komentarzu.

sobota, 19 września 2015

10 porad jak współpracować z fotografem

PR nie może obyć się bez zdjęć, ale współpraca z zawodowymi fotografikami jest kosztowna. Żeby uniknąć rozczarowań, trzeba opracować dokładny brief i być obecnym na sesji zdjęciowej.

Oto co należy zrobić:

1. Przygotuj szczegółowy brief z opisem miejsca sesji i kontaktami z osobami, z którymi fotograf będzie współpracował, listę kolejnych ujęć i specyfikację techniczną (zdjęcia cyfrowe, negatywy, folia, itd.).

2. Daj fotografowi czas na zapoznanie się z briefem. Być może zechce wcześniej odwiedzić i sprawdzić miejsce sesji zdjęciowej.

3. Jeśli na zdjęciach pojawią się pracownicy, zadbaj, żeby byli ubrani zgodnie z wymogami bezpieczeństwa i zachowywali się zgodnie z przepisami. Pamiętaj o ubraniu i wyposażeniu ochronnym dla fotografa.

4. Wyczyść dokładnie produkty, maszyny i znaki firmowe, które mogą znaleźć się na zdjęciach. Obiektyw kamery wychwyci wszystkie odciski palców!

5. Uprzątnij teren sesji zdjęciowej, usuń kalendarze ze zdjęciami roznegliżowanych modelek i wszystkie materiały (na przykład tajne dokumenty), które nie powinny znaleźć się na zdjęciach.

6. Napraw uszkodzone lampy. Fotograf zwykle przynosi własne oświetlenie, ale rzędy przepalonych żarówek nigdy nie robią dobrego wrażenia.

7. Jeśli to możliwe, daj do sfotografowania nowy (nieużywany) produkt.

8. Małe przedmioty są fotografowane w dużym zbliżeniu i trudno ocenić ich rzeczywistą wielkość. Poproś fotografa, żeby umieścił obok nich dla porównania monetę lub linijkę.

9. Nie denerwuj się jeśli fotograf uzna, że nie może zrobić zaplanowanego zdjęcia. Nawet w słoneczny dzień może pojawić się jakaś przeszkoda – na przykład wiatr. Zawodowiec korzysta z ciężkiego statywu, ale silny wiatr może pokrzyżować plany podobnie jak ciemne chmury i deszcz.

10. Nie bój się improwizacji. Czasem najlepsze pomysły przychodzą do głowy w ostatniej chwili. Bywa, że fotograf zechce zmienić zatwierdzony scenariusz. Zaufaj jego doświadczeniu i intuicji. W końcu wybrałeś najlepszego fachowca.

poniedziałek, 14 września 2015

Realiści i nihiliści w PR

Lubię myśleć o sobie jako realiście.

Z dużym dystansem traktuję to, co mówią ludzie z wymyślnymi tytułami i gablotami wypełnionymi medalami i pucharami. Słucham uważnie, ale zawsze pytam o dowody.

Jako wykładowca akademicki – kiedy tylko można – staram się stosować praktykę jasnego myślenia i krytycznej analizy do oceny PR. Z atencją oddzielam fakty od opinii.

1. Dostrzegam wpływ mediów społecznościowych na komunikację, ale nie widzę dowodów potwierdzających ich magiczny wpływ na budowanie marki.

2. Wierzę w siłę marki, ale moim zdaniem to nie marka daje siłę produktom, ale produkty i/lub usługi budują silną markę.

3. Zgadzam się, że w niektórych przypadkach promocja online może być bardziej skuteczna od promocji tradycyjnej (offline), ale skuteczność "interaktywności" jest niezdrowo przeszacowaną iluzją.

4. Doceniam rolę strategii PR, ale większość ludzi, którzy nazywają siebie "strategami PR" nie ma nic ciekawego do zaproponowania.

To nie są opinie, które zjednują mi przyjaciół. Doskonale to rozumiem.

Nie jestem jednak nihilistą. Wierzę w PR. Wierzę w siłę strategii. Wierzę też w moc sprawczą idei.

Nie potrafię zrozumieć dlaczego praktycy PR mogą pracować dla klientów, którzy w to nie wierzą.

W świecie PR rozwija się nihilistyczny trend, że w czasach Internetu, a szczególnie mediów społecznościowych, nie ma sensu zawracać sobie głowę strategią, wartościami i ideami.

Są agencje PR, które działają tylko online i tak "rozwiązują" wszystkie problemy swoich klientów. To nie jest mój świat.

W moim świecie PR ważne są wielkie idee, strategia i kontakt z prawdziwym człowiekiem.

Ktoś kto mówi, że telewizja umarła, gazety umarły, idee umarły i PR już ledwo dyszy jest albo ogromnym pozerem albo cynikiem szukającym skandalu.

Bufonada fałszywych proroków głoszących manifesty pod hasłem "[marketing, reklama, public relations – wpisz dowolne popularne hasło] się skończył/a" jest nużąca i szkodliwa – psuje reputację branży PR. Czas, żeby te osoby zamilkły ze wstydu i zniknęły za horyzontem na dobre.

Jakie jest Twoje zdanie? Napisz o tym w komentarzu.

czwartek, 10 września 2015

Okresowa ocena pracownika agencji PR troszkę inaczej :-)

Oto 20 wyrażeń używanych w okresowej ocenie pracowników agencji PR i ich prawdziwe znaczenia:

1. komunikatywny/a, czyli nie można go/jej oderwać od telefonu.

2. miły/a, czyli nie krzyczy na dziennikarzy.

3. wyjątkowo uzdolniony/a, czyli jeszcze nie zaliczył/a większej wpadki.

4. dokładnie analizuje problemy, czyli niezbyt rozgarnięty/a.

5. praca jest dla niego/niej najważniejsza, czyli nikt nie chce umówić się z nim/nią na randkę.

6. towarzyski/a, czyli często zagląda do kieliszka.

7. towarzyska rodzina, czyli mąż/małżonka też często zagląda do kieliszka.

8. samodzielny/a w pracy, czyli nikt nie wie co robi.

9. kreatywny/a, czyli potrafi wytłumaczyć wszystkie swoje pomyłki.

10. rozważny/a, czyli nie potrafi podejmować decyzji.

11. ostrożny/a, czyli odzywa się raz w tygodniu.

12. potrafi bronić swego zdania, czyli uparty/a jak osioł.

13. dokładny/a, czyli czepia się szczegółów.

14. spostrzegawczy/a, czyli odróżnia kserokopiarkę od niszczarki.

15. ma zadatki na lidera zespołu, czyli jest wysoki/a.

16. potrafi szybko ocenić sytuację, czyli ma wyjątkowe szczęście.

17. dobrze zna angielski, czyli OK.

18. ma poczucie humoru, czyli zna dużo sprośnych dowcipów.

19. ambitny/a, czyli zrobi wszystko, żeby dostać awans.

20. bardzo lojalny/a, czyli chętnie zmieni pracę.

Masz za sobą taką lub podobną rozmowę? Napisz w komentarzu jak było. :-)

piątek, 4 września 2015

Dlaczego nie można skutecznie motywować ludzi

Nie można skutecznie motywować ludzi. Nie można ich zmusić, żeby byli lepsi, mądrzejsi i bogatsi.

Ludzie mogą motywować się tylko sami. Motywacja to uczucie – każdy jest sam odpowiedzialny za swoje uczucia.

Nie można zmusić nikogo do polubienia pracy, produktów i polityków. Nie można zmusić do zrobienia czegokolwiek.

Można jedynie zaoferować jakieś impulsy, bodźce, zachęty – powody, dla których ludzie mogliby coś lub kogoś polubić – i samodzielnie dokonać wyboru.

Można natomiast skutecznie zniechęcać.

Można dawać ludziom powody do znienawidzenia swojej pracy, konsumentom do ignorowania produktów, wyborcom do bojkotowania polityków.

Można utrudniać wykonywanie zadań, prowadzić bezproduktywne zebrania i wykorzystywać pracowników. Można komplikować proces zakupu, tworzyć niejasne umowy i wydłużać czas rozpatrzenia reklamacji klientów. Można lekceważyć, zwodzić i oszukiwać wyborców.

Podstawowym zadaniem każdego lidera jest unikanie wszystkiego co zniechęca ludzi. W praktyce jest to bardzo trudne, ale liczy się nastawienie i usuwanie przeszkód, barier i zapór.

Lider pokazuje kierunek, podaje narzędzia, udziela pomocy – i pozwala ludziom działać.

Wspaniale jeśli pracownicy, konsumenci i wyborcy czują potrzebę działania zgodnie z oczekiwaniami lidera. Jeśli są obojętni, pasywni lub znudzeni – jeśli nie czują żadnych pozytywnych emocji – do wyboru są dwie opcje: 1. wymiana lidera lub 2. wymiana pracowników, konsumentów lub wyborców. Najczęściej ta druga opcja jest po prostu niemożliwa.

Mylę się?

wtorek, 25 sierpnia 2015

Mit 7 procent w komunikacji

To naprawdę zabawne jak silne i powszechne są niektóre mity o komunikacji i wystąpieniach publicznych.

Jednym z najczęściej powtarzanych nieporozumień – powielanym także w książkach o komunikacji – jest przekonanie jakoby skuteczność komunikacji zależała zaledwie w 7% od treści słów. Reszta to brzmienie głosu (38%) i mowa ciała (55%).

Gdyby wziąć te liczby dosłownie, można by przyjąć, że do zrozumienia filmu w nieznanym języku nie trzeba napisów lub lektora – wystarczy uważnie obserwować mowę ciała aktorów.

Komunikacja nie jest taka prosta. Możemy odczytać podstawowe emocje (nawet u ludzi z innego kręgu kulturowego), ale bez tłumaczenia słów zrozumiemy mniej niż 93% z tego, co dzieje się między aktorami.

Gdyby było inaczej, dlaczego łatwiej porozumieć się z niewidomym niż głuchym?

Gdyby było inaczej, dlaczego tak dobrze rozmawia się w ciemnościach?

Gdyby było inaczej, nie musiałbym uczyć się chińskiego, węgierskiego i mongolskiego, bo 93% przekazu zawsze bym zrozumiał.

Źródłem tego kłopotliwego mitu jest eksperyment przeprowadzony pół wieku temu przez Alberta Mehrabiana, w którym udowodnił, że komunikacja niewerbalna dominuje nad przekazem słownym, szczególnie kiedy obydwa przekazy są sprzeczne (słowa nie potwierdzają tego, co mówi język ciała).

Wyników badań amerykańskiego psychologa nie można przenosić na komunikację informacji i opinii. Mehrabian analizował uczucia, nastawienia i postawy towarzyszące ludziom podczas decydowania czy kogoś lubią lub nie. Nigdy nie twierdził, że wyniki tych badań dotyczą skuteczności konwersacji – i na pewno nie wystąpień publicznych.

Na przykład, jeżeli w wywiadzie dla mediów lub wystąpieniu publicznym zachowujesz inaczej niż zwykle (na przykład denerwujesz się, nie patrzysz w oczy, zaciskasz dłonie), ludzie to wyczuwają i nie wierzą w 100% w to, co mówisz – także kiedy mówisz prawdę.

Konkluzja

Ton głosu i język ciała w wystąpieniach publicznych jest ważny – tak jak zgodność pomiędzy przekazem słownym i niewerbalnym. Ale proszę nie słuchaj i nie czytaj tych, którzy wciąż powtarzają mit o 7 procentach...

poniedziałek, 27 lipca 2015

7 grzecznych sposobów odmówienia klientowi usług PR

Nie lubię odmawiać klientom, ale czasem po prostu nie można inaczej – za dużo pracy i za mało czasu.

Ludzie, którzy potrafią odmawiać, mają więcej czasu, energii i czują, że panują nad swoim życiem.

Oto 7 propozycji jak odmówić dyplomatycznie klientowi bez poczucia winy:

1. Wyjaśnienie: "Chciałbym się tym zająć, ale obecnie nie biorę nowych zleceń." lub "Mam inne pilne zobowiązania."

2. Alternatywa: "Nie będę w stanie zająć się tym teraz, ale chętnie pokażę jak to zrobić."

3. Zastępstwo: "Myślę, że Robert zrobi to lepiej; poza tym wiem, że on uwielbia [rodzaj zadania]."

4. Kwalifikacje: "Nie mam dużego doświadczenia w tej dziedzinie." lub "Z przyjemnością mogę zająć się częścią tego projektu."

5. Priorytety: "Jestem w trakcie realizacji kilku projektów. Z którego mam zrezygnować, żeby to zrobić?"

6. Inny termin: "Nie mogę zająć się tym teraz, ale mogę to zrobić w przyszłym tygodniu."

7. Czas do namysłu: "Czy mogę oddzwonić za chwilę? Muszę sprawdzić plan pracy na ten tydzień."

Jak ja odmawiam? "Nie, ale dziękuję za propozycję." Krótko, grzecznie i bez kłamstw.

Sam oceń: co możesz zrobić, na co masz czas i co chcesz zrobić.

Nie bój się odrzucić propozycji – skup się na robieniu tego, co naprawdę jest najważniejsze.

niedziela, 19 lipca 2015

List do przyjaciela online

W sobotę lub niedzielę rano lubię poczytać blogi konkurencji – na jednym zabawiłem dłużej. Moją uwagę zwróciły wpisy, w których bardzo często pojawiały się te same słowa i wyrażenia. To nie przypadek.

Autor najprawdopodobniej chciał zainteresować wujka Google i zwiększyć liczbę odwiedzin na swoim blogu. Nie chcę tutaj zaczynać debaty o optymalizacji tekstów – nazywanej też pozycjonowaniem.

Przeczytałem kilka wpisów na tamtym blogu – każdy napisany według jednego pomysłu. Schemat jasny, przejrzysty i przewidywalny.

Nigdy nie zostałem zaproszony na prezentację czy szkolenie PR przez wyszukiwarkę – zawsze był to człowiek. Moim zdaniem, czytelnicy lubią blogi, na których znajdują ciekawe, aktualne i wartościowe informacje.

Zamiast pisać dla Google, wolę pisać dla konkretnego czytelnika. Unikam zwrotów "Jak wszyscy wiecie" lub "Co o tym myślicie?", bo nie piszę dla milionów.

Jeśli kiedyś się spotkamy, zauważysz, że mówię tak jak piszę na tym blogu. Nie mam specjalnego "stylu" komunikacji online. Nie tworzę literatury pięknej. Zdarzają mi się błędy gramatyczne i interpunkcyjne.

W mediach społecznościowych liczy się konwersacja – nie imponuje mi misternie tkana "pajęczyna słów" wabiąca internetowe wyszukiwarki.

Pisanie do kogoś jest łatwe. Kiedyś (bardzo dawno?) robiliśmy to częściej pisząc listy do osób, które były dla nas ważne. Teraz możesz to robić w mediach społecznościowych – napisz list do przyjaciela online.

Ucieszy się :-)

środa, 8 lipca 2015

W polskiej polityce ogon macha psem

W polskiej polityce rządzi taktyka, nie strategia PR – ogon macha psem.

O strategiach politycy rozmawiają w kuluarach i partyjnych gabinetach. Taktykę robią.

Nie wiem której partii kibicujesz. Nie wiem w jakim sztabie wyborczym będziesz pracować. Nie interesuje mnie ile godzin spędzisz na wiecach wyborczych, ile napiszesz przemówień i ile zorganizujesz grup fokusowych.

W nosie mam ile milionów zwycięzca wyda na nową strategię PR pozyskiwania niezdecydowanych wyborców.

Powiem tak i robię to za darmo. Jeśli chcesz wygrać wybory, obiecaj zmniejszenie podatków i zwiększenie wydatków. Zero strategii – taktyka w czystej postaci.

O sukcesie w polskiej polityce decyduje taktyka – nie strategia public relations.

Wszyscy wiedzą – koalicja rządowa i opozycja – że zmierzamy ku finansowej zapaści. Jako kraj więcej wydajemy niż zarabiamy.

Nie jest żadnym sekretem fakt, że budżet w tej postaci jest nie do obrony. Ale brakuje wspólnej strategii jak sobie poradzić z tym problemem.

Rozsądne, strategiczne myślenie podpowiada kombinację podwyżki podatków i ograniczenia wydatków.

Ale połowa Sejmu nie chce podnieść podatków i druga połowa nie chce słyszeć o zmniejszeniu wydatków.

Każda partia ma własną taktykę zyskiwania przychylności wyborców i żadna nie chce jej zmienić na rzecz strategii ratującej nas przed finansowym krachem.

W polityce – przed wyborami i po nich – rządzi taktyka. I dlatego dług publiczny jest jaki jest.

czwartek, 2 lipca 2015

Czas zatrudnić agencję PR?

Czas ucieka, a Ty nadal nie wiesz czy warto zatrudnić agencję PR.

Chętnie pomogę podjąć decyzję.

Czas rozpocząć współpracę z agencją public relations:

1. kiedy wszystko co związane z PR zaczyna zajmować Ci zbyt dużo czasu lub osoba, której to zleciłeś kolejny raz solennie obiecuje, że zajmie się tym w przyszłym tygodniu... w wolnym czasie...

2. kiedy żaden z pracowników nie pamięta jaka jest misja firmy.

3. kiedy chcesz, żeby WAŻNE osoby dowiedziały się o Twoim nowym produkcie, usłudze, inicjatywie gospodarczej, akcji społecznej, itd.

4. kiedy masz wielu zadowolonych klientów, którzy chętnie opowiedzą o korzyściach z zakupu Twoich produktów lub usług, ale nie wiesz jak przetworzyć te historie na tematy, które zainteresują media.

5. kiedy coraz częściej udzielasz wywiadów bez szkolenia medialnego i zdarzyło Ci się raz powiedzieć "bez komentarza".

6. kiedy korzystasz z wielu kanałów komunikacji takich jak witryna WWW, blogi, media społecznościowe, ale nikt nie dba w firmie o spójne przekazy, jednorodną terminologię i jakość tekstów.

7. kiedy szef zaczyna narzekać, że media coraz częściej chwalą jego głównego konkurenta na rynku.

8. kiedy najlepsi absolwenci idą pracować dla konkurencji.

9. kiedy przestały Ci wystarczać proste informacje prasowe i chcesz pokazać się opinii publicznej jako ekspert skutecznie rozwiązujący problemy swoich klientów, uważny analityk branżowych trendów i wnikliwy komentator zmian w gospodarce.

10. kiedy co miesiąc wydajesz tysiące złotych na różne działania PR, ale nie potrafisz zmierzyć efektów.

Co proponujesz wpisać w kolejnym punkcie? Napisz o tym w komentarzu.

sobota, 27 czerwca 2015

Ile zarabia ekspert PR

Jak ustalić stawkę za dzień pracy eksperta PR?

Rozpocznij od przypomnienia sobie rocznego podstawowego wynagrodzenia z poprzedniego miejsca pracy. Załóżmy – dla dobra naszego wyliczenia – sumę 60,000 złotych.

Jeżeli wkraczasz dopiero w świat public relations lub sądzisz, że nie byłeś do tej pory właściwie wynagradzany, wybierz zarobki, które spełnią Twoje oczekiwania. Pamiętaj o realistycznej ocenie swoich możliwości i umiejętności.

Wylicz koszty prowadzenia działalności doradczej. Uwzględnij wydatki na wynajem biura, prąd, ogrzewanie, telefon, marketing, podatki, ubezpieczenie, materiały biurowe, itp. Powiedzmy, że wyliczenie dało sumę 40,000 złotych.

Skoro planujesz pracować 5 dni w tygodniu przez 52 tygodnie w roku, dodaj oczekiwane zarobki i koszty i podziel sumę przez 260 dni:

60,000 zł (oczekiwane zarobki)

+ 40,000 zł (koszty prowadzenia działalności)

-------------

100,000 zł (koszt całkowity)

/ 260 (dni pracy)

-------------

384.62 zł (stawka dzienna)

To pokryje koszty utrzymania, ale niestety nie pozwoli wypracować żadnego zysku. Aby to skorygować, oszacuj swoją marżę. To zależy wyłącznie od Ciebie.

W praktyce stosuje się marże 15% – 30%, ale spotkałem się także z marżami sięgającymi 50% – 90%. Wybierz taką, która Twoim zdaniem będzie najbardziej stosowna dla Twojego rynku, umiejętności i wykształcenia. W naszym obliczeniu wybrałem marżę 30%.

Stawka dzienna: 384.62 zł

Zysk: 115.39 zł (30% stawki dziennej)

--------------

500.01 zł (skorygowana stawka dzienna)

Ale to jeszcze nie wszystko. Taka stawka dzienna zakłada, że pracujesz codziennie przez cały rok. To nierealistyczne założenie. Trudno przecież oczekiwać, że codziennie będziesz miał klienta. A urlop? A co będzie jak zachorujesz? W naszym wyliczeniu też trzeba to ująć. Oto jak to zrobić.

Dni wolne od pracy: 12 dni

Urlop: 10 dni

Nagłe wypadki: 10 dni

Administracja: 1 dzień co dwa tygodnie na pracę biurową

Promocja: 30% czasu pracy (nie ma rozwoju bez promocji)

Czas niewykorzystany: 25% czasu (z czasem ten procent będzie się zmniejszać)

Po tych obliczeniach dowiesz się, że jako ekspert możesz zarabiać przez 106 dni w roku. Mówię oczywiście o początkach Twojej kariery.

Oto aktualne wyliczenie stawki:

60,000 zł (oczekiwane zarobki)

+ 40,000 zł (koszty prowadzenia działalności)

-------------

100,000 zł (koszt całkowity)

/ 106 (realistyczna liczba dni pracy)

-------------

943.40 zł (stawka dzienna)

+ 283.02 zł (30% marży)

-------------

1226.42 zł (przynosząca dochód, logiczna i bezpieczna stawka dzienna)

Sądzisz, że to dużo? Na początku – każdy tak myśli :-)

Średnia stawka dzienna eksperta mieści się gdzieś pomiędzy 1000 – 2000 złotych. Najlepsi biorą tyle za godzinę pracy.

Jeśli masz skrupuły, prześledź jeszcze raz tok mojego myślenia. Obniż stawkę podstawową, zmień marżę, zredukuj koszty prowadzenia interesu. Dzięki temu uzyskasz końcowy wynik, który da większą pewność siebie w rozmowie z klientem.

Pamiętaj o jednym. Nie zgadzaj się na niewolnicze wynagrodzenie za swoją specjalistyczną wiedzę i umiejętności. Brak zadowolenia z wynagrodzenia wcześniej czy później prowadzi do braku satysfakcji z pracy dla klienta. Pojawia się zniechęcenie i poczucie wypalenia.

Jeżeli jesteś dobry w tym co robisz (a może nawet najlepszy), powinieneś być sowicie i adekwatnie wynagradzany.

wtorek, 23 czerwca 2015

Co robić kiedy PR zawodzi

Public relations wykorzystuje informacje, perswazję i relacje do budowania poparcia dla organizacji, osoby lub sprawy. Jeśli jest prowadzone etycznie, wzmacnia demokrację, dialog i ideę otwartego społeczeństwa.

W praktyce jednak PR nie zawsze osiąga zamierzone cele (publiczne poparcie). Zamiast sukcesu i radości mamy smutek i łzy.

Dzieje się tak zwykle kiedy public relations:

1. jest wykorzystane do manipulacji służącej promocji nietrafionych produktów, usług, pomysłów i działań,

2. staje się wyłącznie przesadną autopromocją bez odniesienia do autentycznych potrzeb i aktualnych zainteresowań opinii publicznej.

Oto konkretne przykłady:

1. Firmy, które w przypadku porażki produktu na rynku nie rozwiązują prawdziwego problemu (mała wartość produktu), ale krytykują "nieprzyjazne media" i "kapryśnych konsumentów".

2. Firmy, które obarczają winą za niskie notowania akcji "niedouczonych analityków" lub spekulantów, zamiast siebie za błędne decyzje biznesowe i pomyłki w zarządzaniu.

3. Organizacje (najczęściej rząd i samorządy), które widzą przyczynę swoich kłopotów w "braku skutecznej komunikacji".

Te trzy przykłady pokazują błędy w rozumieniu "komunikacji problemu" i "rozwiązania problemu".

PR nie zajmuje się rozwiązywaniem problemów produkcyjnych, technicznych, organizacyjnych, logistycznych, finansowych, kadrowych, itp. PR zajmuje się komunikacją rozwiązań tych problemów.

W Pressence Public Relations opracowaliśmy metodę, która pomaga firmom i organizacjom sprawdzić kiedy i dlaczego PR nie przynosi spodziewanych efektów i co zrobić, żeby to poprawić. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojego PR, spróbuj naszej Metody Jasnego Myślenia.

środa, 17 czerwca 2015

ROI w Encyklopedii Zagadek PR

Załóżmy przez chwilę (ale nie dłużej), że możemy policzyć zwrot z inwestycji (ROI) w kampanię PR.

Powiedzmy, że z analizy wynika, że nasz ROI ze wszystkich działań PR wyniósł w ostatnim kwartale 15%. Znaczy to, że z każdej złotówki zainwestowanej w PR otrzymaliśmy zysk netto 15 groszy – zakładając oczywiście, że strategicznym celem WSZYSTKICH działań PR w tym czasie był wzrost sprzedaży.

Nieźle, prawda? Żaden bank tyle nie daje po trzech miesiącach.

To niestety koniec dobrych wiadomości.

No bo co zrobić z poprzednimi akcjami PR prowadzonymi przez ostatnie 10 lat? Co z kosztem wszystkich działań marketingowych, które miały przekonać konsumentów, że jesteś wiarygodną firmą i robisz rewelacyjne produkty? Co z milionami złotych jakie wydałeś na reklamy w telewizji, billboardy i gadżety?

Myślisz, że Twoje dzisiejsze zyski zawdzięczasz wyłącznie ostatniej kampanii? Możesz zatrudniać nowych pracowników, bo zmieniłeś w marcu firmową stronę WWW? Zacząłeś pisać blog? Założyłeś profil na Facebooku?

Ogólny efekt PR jest kumulacją wszystkich działań komunikacyjnych firmy od początku jej istnienia – także tych, które pominąłeś (bo kto je jeszcze pamięta?) w najnowszej kalkulacji.

Może być tak, że wcześniejsze projekty PR – których budżetów nie ująłeś – mogły mieć większy wpływ na ROI niż ostatnia kampania PR.

Mogły również nie mieć żadnego znaczenia.

Teraz już wiesz dlaczego public relations jest takie ciekawe? Bo nikt nic nie wie na pewno.

ROI w PR? Jeszcze jeden niejasny termin w "Encyklopedii Zagadek PR".

czwartek, 11 czerwca 2015

Komunikacja międzykulturowa w PR

"Granice mojego języka określają granice mojego świata," powiedział austriacki filozof Ludwig Wittgenstein.

Jeśli przekazywana informacja ma stać się "obywatelem świata", musi być wolna od niezrozumiałych dla odbiorców kodów kulturowych. Wymaga to otwartości umysłu, akceptowania odmiennego rozumienia i interpretowania rzeczywistości, wrażliwości wobec innych wartości oraz nienasyconej ciekawości świata.

Mało jest organizacji, które mogą sobie pozwolić na izolację od nowoczesnych systemów przepływu informacji – większość szuka aliansów, łączy kapitały i siły, aby utrzymać pozycję na rynku. Łamane są dotychczasowe granice w wymianie towarów. Programy komputerowe przesyłane są z jednego kraju do drugiego bez wiedzy, zgody i kontroli tych państw.

Nowe "transgraniczne społeczności telekomunikacyjne" stoją przed problemem nie tyle wymiany, co selekcji, zrozumienia i przyswojenia najważniejszych informacji. Im świat staje się mniejszy, tym bardziej czujemy potrzebę poznania obcych wartości, przekonań, zwyczajów i oczekiwań.

Różnorodność różnic

Międzykulturowe różnice ujawniają się m.in. w religii, rolach kobiet i mężczyzn, hierarchii w miejscu pracy, relacjach pomiędzy pracą, a życiem prywatnym, poziomach formalności w języku i zachowaniu, komunikowaniu niewerbalnym lub organizacji czasu.

Różne kultury, na przykład, odmiennie absorbują humor. Amerykańscy przedsiębiorcy lubią zaczynać prezentacje od żartu. Japończycy z kolei traktują humor jak zło konieczne. Śmiech jest dla nich rozrywką niższych sfer. Poważni niemieccy menadżerowie wolą, kiedy mówi im się prawdę "prosto z mostu". Francuzi – znani z lekkości i finezji języka – tracą poczucie humoru dzień po awansie.

Międzykulturowość ma także swój wymiar lokalny, regionalny i krajowy. Wynika to z tego, że jednocześnie jesteśmy członkami rodziny i pracownikami. Należymy do organizacji zawodowych i udzielamy się w klubie hobbystów. Poszczególne subkultury wchodzą ze sobą w skomplikowane zależności.

Międzykulturowy przekaz PR

Przekaz public relations uwzględniający różnice kulturowe pomiędzy nadawcą, a otoczeniem bierze pod uwagę:

1. postawę wobec public relations,

2. język i kulturę,

3. wyobraźnię,

4. dostępność mediów,

5. jakość towarów,

6. standard usług - komercyjnych i publicznych,

7. postawę wobec "obcych".

Pressence Public Relations prowadzi doradztwo, organizuje szkolenia językowe i treningi w komunikacji międzykulturowej. Szkolenia prowadzone są w języku angielskim.

sobota, 6 czerwca 2015

Public relations – sztuka czy nauka?

Dzisiaj jestem w filozoficznym nastroju, więc zapnij mocno pasy, bo mam dużo do powiedzenia.

PR jest sztuką czy nauką?

Niektóre elementy public relations wiążą się ze sztuką, niektóre z nauką. Na przykład szukamy błędów ortograficznych w naszych informacjach prasowych przed wysłaniem ich dziennikarzom. Analizujemy dokładnie efekty kampanii PR, żeby sprawdzić ile zmarnowaliśmy pieniędzy.

Nie będę jednak teraz zawracać głowy technicznymi drobnostkami – skupię się na PR jako całości. Czego jest w nim więcej: nauki czy sztuki?

Trochę nauki i sztuki

Zacznijmy od prostej definicji nauki. Nauka to konkretna wiedza, która pomaga nam zrozumieć jako coś działa. Na przykład jak działa młot parowy, karabin maszynowy czy elektryczna szczoteczka do zębów.

Biologia na pewno jest nauką. Kiedyś nic nie wiedzieliśmy o przyczynach chorób. Ale dzięki naukowym badaniom wiemy, że choroby są wywoływane przez bakterie, wirusy i inne paskudy. Kiedy cierpimy na infekcję bierzemy antybiotyki a nie okłady ze zdechłego kota.

W sztukach pięknych trudniej jest pokazać zmiany pomagające zrozumieć świat. Być może wolimy Jana Cybisa od Jana Matejki, ale trudno byłoby przekonać kogokolwiek (może z wyjątkiem Andy Rottenberg), że ten pierwszy więcej mówi o tajemnicach współczesnego świata. Dlatego Cybis i Matejko są artystami, nie naukowcami.

Trochę PR

Przejdźmy do public relations. Co wiemy o PR dzisiaj czego nie wiedzieliśmy 30 lat temu? Obawiam się, że postęp wiedzy tłumaczący działanie PR jest mizerny.

1. Wiemy, że firmy, które korzystają z PR odnoszą większe sukcesy od tych, które tego nie czynią.

2. Wiemy, że trudno jest zmierzyć efekty PR.

3. Wiemy, że ludzie preferują marki, które prowadzą kampanie PR lubiane przez konsumentów.

4. Wiemy, że PR, który szanuje potrzeby konsumentów jest bardziej skuteczny od tego, który je lekceważy.

5. Wiemy, że PR, który zwraca uwagę konsumentów na produkt jest lepszy od tego, który tego nie robi.

I tyle – taka jest nasza wiedza. Jeśli sięgniemy do fachowej literatury, dojdziemy do wniosku, że wszystko to było już znane pod koniec ubiegłego stulecia. Innymi słowy, nie wiemy więcej jak poprawić skuteczność PR.

Na pewno dysponujemy bardziej precyzyjnymi testami, dokładniejszymi danymi i bardziej wyrafinowanymi instrumentami pomiaru. Posługujemy się fachowymi określeniami, metodami i narzędziami. Ale czy dzięki temu PR działa lepiej? Nie sądzę.

Trochę filozofii

Public relations czasem przypomina filozofię. Czy współcześni filozofowie mają lepsze pomysły o życiu niż dwa tysiące lat temu? Co nowego wymyślono o naturze Prawdy, Piękna i Dobra po Platonie i Arystotelesie?

Filozofia także korzysta z języka, metod i narzędzi nauki, ale jest bliższa sztuki, gdyż niczego nowego przez tyle lat nie uzgodniono. Jedyna zmiana to więcej nowoczesnych słów opisujących to samo.

Podobnie jest z PR. Wydaje nam się, że korzystając z języka, metod i narzędzi nauki gwarantujemy jakiś postęp. Oczywiście, w niektórych dziedzinach PR są znaczące zmiany (na przykład w tworzeniu planów medialnych). Ale co nowego ustaliliśmy o istocie dobrego PR?

Posłuchaj przez godzinę co dziś mówi się w agencji PR na spotkaniu z klientem i przekonasz się jak niewiele – oprócz słownictwa – zmieniło się przez ostatnie 30 lat.

Konkluzja

Uważam, że postęp wiedzy tłumaczącej jak działa public relations jest niezadowalający. Współczesny PR – jak na przykład Cybis – różni się od tego, co było kiedyś, ale nie jest wcale lepszy. Jak w nowoczesnej sztuce – jest dziś w PR więcej szarlatanów, cwaniaków i naciągaczy.

Nie zgadzasz się ze mną? Napisz o tym w komentarzu.

sobota, 23 maja 2015

Darmowe grupy fokusowe w mediach społecznościowych

Możesz się ze mną nie zgadzać, ale uważam, że słuchanie w mediach społecznościowych jest ważniejsze od mówienia.

Obserwowanie konwersacji online dostarcza dużo ciekawej i aktualnej wiedzy – właściwie prawie za darmo. Prawie, bo przecież trzeba zapłacić za dostęp do Internetu.

Firmy płacą duże sumy za wyniki badań grup fokusowych, na których dyskutuje się – bardziej lub mniej szczerze – o ich markach, produktach, usługach i nowych projektach. Media społecznościowe oferują "grupy fokusowe" za darmo. Na przykład możesz się dowiedzieć o czym się mówi w czasie... ciszy wyborczej :)

Oto pięć tematów, na które warto zwrócić uwagę w mediach społecznościowych:

1. Twoja marka

To, co się mówi online nie zawsze będzie Ci się podobać, ale dzięki tym informacjom możesz uniknąć kosztownego kryzysu.

2. Twoja konkurencja

Dzisiejsze kłopoty konkurencji mogą być jutro także Twoimi. Jej sukcesy mogą zainspirować do jeszcze ciekawszych pomysłów.

3. Twój rynek

Nawet jeżeli dyskusja nie dotyczy bezpośrednio Twojej marki, warto wiedzieć co się mówi o innych firmach z tej samej branży.

4. Klienci zadający pytania

W takiej sytuacji nie wolno milczeć: każde pytanie wymaga rzeczowej odpowiedzi, a na uwagi krytyczne trzeba odpowiadać szybko i konstruktywnie.

5. Media

Dla dziennikarzy serwisy społecznościowe to dodatkowy kanał komunikacji i źródło informacji. Od szybkości Twojej reakcji zależy co dziennikarz napisze i w jakim umieści to kontekście.

Jak widać słuchanie online częstokroć może dać więcej korzyści od mówienia.

środa, 13 maja 2015

Wiedza, która nic nie sprzedaje

Dawno, dawno temu i raczej nie za górami i lasami ustalono, że w PR chodzi przede wszystkim o konsumentów – nie o produkty i usługi.

Ta pozornie niewinna i banalna decyzja wywarła i wciąż wywiera ogromny wpływ na to, co robimy w PR.

Pierwszy efekt to zmiana specjalistów PR ze sprzedawców na socjologów. Oczywiście nikt w public relations nie powie, że zajmuje się socjologią – to brzmi zbyt trywialnie. Wolimy nazywać to "antropologią kulturową" (ładnie, prawda?).

Razem z kolegami i koleżankami z badania rynku wymyślamy różne modne hasła, na przykład "pokolenie JP2", "matki pierwszego kwartału" czy "ratuj maluchy".

Zamiast opracowywać oryginalne i porywające projekty PR oparte na produktach i/lub usługach, budujemy niepewne i niejasne "koncepcje" o konsumentach. Fundamentem i uzasadnieniem tych "pomysłów" są nasze socjologiczne stereotypy.

Gdyby nowa wiedza pomagała tworzyć skuteczne kampanie PR, chętnie byśmy z niej korzystali. Niestety PR i reklama wcale dzięki temu się nie rozwijają. Zamiana ze sprzedawców na socjologów nie przyniosła widocznych efektów.

Za spadek efektywności PR i reklamy odpowiadają także inne czynniki, na przykład fragmentacja mediów, szum informacyjny i erozja talentów. Ale nie oszukujmy się – wizytówki socjologów dużo nam w PR nie dały.

Większość socjologicznych "odkryć" to dosyć płytkie uogólnienia, które nie poprawiają znacząco finansowej płynności agencji PR.

Prawda jest wciąż taka, że celny pomysł na nowy produkt lub usługę bardziej zwiększa skuteczność kampanii PR od całej naszej obszernej teorii o tajnikach funkcjonowania społeczeństwa.

Jakie jest Twoje zdanie? Napisz o tym w komentarzu.

poniedziałek, 11 maja 2015

15 sygnałów, że pracujesz za długo w PR

Jak długo pracujesz w public relations? Tydzień? Rok? 10 lat?

Masz wrażenie, że za długo?

Oto 15 sygnałów, że pracujesz w PR za długo:

1. Idziesz do pracy wkurzony, dzwonisz do dziennikarza wkurzony, pijesz kawę wkurzony, prowadzisz zebranie wkurzony, jesz kanapkę wkurzony i idziesz spać wkurzony.

2. Nikt w agencji nie mówi Ci po imieniu.

3. W swoim biurze masz bokserski worek treningowy podwieszony do sufitu.

4. Na spotkaniu Twojego klienta z dziennikarzem potrafisz nie odezwać się ani słowem.

5. Nie dziwi Cię kiedy w czasie godzinnej prezentacji nikt nie zadaje żadnego pytania.

6. Znudziło Ci się jedzenie w ekskluzywnych restauracjach.

7. Dużo czasu spędzasz w agencji na prywatnych rozmowach z atrakcyjnymi praktykantkami.

8. Nie pamiętasz kiedy ostatnio przeczytałeś coś dla własnej przyjemności.

9. Wiesz więcej o prywatnych problemach reporterów lokalnej gazety niż o tym, co myślą Twoi najbliżsi.

10. Uważasz, że na Kongres Profesjonalistów Public Relations w Rzeszowie przyjeżdżają sami nudziarze.

11. Na swoim profilu na Facebooku masz codziennie nie mniej niż 15 nowych krytycznych wpisów.

12. Nie widzisz nic dziwnego w tym, że odwołujesz w ostatniej zebranie, którego przygotowanie zajęło cztery tygodnie.

13. Co najmniej raz w tygodniu cytujesz Einsteina.

14. Kupujesz markowe T-shirty za 300 złotych.

15. Uważasz, że prawda zależy od punktu widzenia.

Uważasz, że praca w PR wyczerpuje? Dlaczego? Napisz o tym w komentarzu.

wtorek, 5 maja 2015

Czego brakuje w niektórych zapytaniach ofertowych

Wiele zmieniło się w branży PR od kiedy otworzyliśmy nasze podwoje dla pierwszych klientów w 2000 roku. Ale niektóre firmy nadal przysyłają zapytania ofertowe tak jak to robiły kilkanaście lat temu.

Co się nie zmieniło? Nadal często brakuje informacji o budżecie.

Dlaczego firmy skąpią szczegółów o pieniądzach? Bo uważają, że to dobry sposób na redukcję kosztów.

Powiem więcej. Większość takich firm kieruje się w wyborze agencji PR niższą ceną, a nie tym jak powinna wyglądać skuteczna kampania PR.

Klient widzi i ocenia propozycje różnych oferentów za te same pieniądze. Czyż to nie jest wygodne?

Oczywiście, oficjalna wersja klienta brzmi zwykle tak: "Wolimy jeśli sami nam powiecie jaki budżet pomoże nam rozwiązać problemy i osiągnąć nasze cele."

Wyobraź sobie podobną rozmowę z architektem, który ma zaprojektować Twój dom: "Oto kilka wskazówek, kształt podjazdu, liczba łazienek, wielkość jadalni – ale na tym etapie nie chcemy ograniczać pana pomysłowości jakąś konkretną sumą."

Jesteśmy pazerni? Nie.

Przede wszystkim chcemy ocenić czy możemy zapewnić oczekiwane efekty za konkretne pieniądze.

Oto przykładowy list do nowego klienta, który w zapytaniu ofertowym pominął informację o budżecie.

"Szanowny XYZ,

Dziękuję za zainteresowanie Pressence Public Relations.

W przesłanym zapytaniu ofertowym nie znaleźliśmy informacji o budżecie przeznaczonym na opisany projekt, co utrudnia przedstawienie koncepcji kampanii PR i planu szczegółowych działań. Z doświadczenia wiemy, że brak danych o budżecie cechuje firmy, które preferują najtańsze oferty.

Nie jesteśmy tanią agencją PR. Jeśli jednak Państwo zechcą zapoznać się z naszymi sukcesami i doświadczeniem, dojdziecie do wniosku, że warto z nami współpracować.

Bez informacji o planowanym budżecie nie będziemy mogli odpowiedzieć na Państwa zapytanie ofertowe.

Dziękujemy za zrozumienie.

Z poważaniem

Bogusław Feliszek"

Po otrzymaniu takiego listu niektórzy klienci uzupełniają dokumentację – inni dyskretnie się wycofują.

Jeśli nie będziemy szanować swojego czasu i pracy, kto zrobi to za nas?